S&P 500 piąty z rzędu tydzień zakończył zwyżką. Z tak korzystną serią ostatni raz mieliśmy do czynienia na jesieni minionego roku. Wtedy indeks podniósł się z 1065 pkt do 1129 pkt. Teraz rośnie z poziomu 1180 pkt. Duże wykupienie, sygnalizowane przez szybkie wskaźniki, każe spodziewać się ochłodzenia koniunktury w najbliższych dniach. Jeśli rzeczywiście do tego dojdzie, dynamika i zasięg spadku będą ważnym czynnikiem oceny kierunku, w jakim podąży amerykański rynek w kolejnych tygodniach. Dopóki wsparcie przy 1245 pkt pozostaje nieprzełamane, w korzystniejszym położeniu pozostają zwolennicy wzrostu.

W kontekście zachowania rynków w naszym regionie warto obserwować przebieg austriackiego ATX. Od ponad półtora roku widać wyraźną korelację indeksów największych giełd krajów, które przystąpiły w maju 2004 r. do Unii Europejskiej z notowaniami w Wiedniu. Wytłumaczeniem jest tutaj duże znaczenie dla kondycji austriackich firm ich działalności w nowych państwach UE. Stąd postrzeganie perspektyw rozwoju tej grupy krajów znajduje przełożenie na popyt na austriackie akcje. ATX w ostatnim tygodniu kontynuował zwyżkę, dzięki czemu zbliżył się do październikowego szczytu. To, jak wypadnie jego test, będzie ważnym miernikiem siły kupujących. W razie trudności z pokonaniem oporu pojawi się zagrożenie powstaniem na wykresie formacji podwójnego szczytu.

Do głównej linii bessy, trwającej od początku lat 90., dotarł japoński Nikkei. Biegnie ona po szczytach z końca 1989 r. i wiosny 2000 r. Na razie brakuje sygnałów zakończenia tej tendencji. Można ją wiązać z wyraźnym w tym roku osłabieniem jena wobec dolara (ponad 14%). Utrzymanie się tego zjawiska może jednak przynieść negatywne konsekwencje. Brak konieczności interweniowania przez Bank Japonii w celu osłabienia jena powoduje zmniejszenie popytu na amerykańskie obligacje. To może tłumaczyć, dlaczego tak nieznacznie wzmocniły się one po tym, jak komunikat po ostatnim posiedzeniu Fed przyniósł nadzieje na zakończenie cyklu podwyżek stóp w USA.