Przygotowania Próchnika do publicznej oferty idą pełną parą: producent odzieży rozpoczął akcję informacyjną i złożył prospekt w Komisji. Emisja, do której może dojść już w grudniu, obejmuje do 45,45 mln papierów. Jeśli się powiedzie, kapitał łódzkiego przedsiębiorstwa będzie dwa razy wyższy niż teraz. Cenę emisyjną WZA ustaliło na 0,5 zł. Papiery będą oferowane dotychczasowym udziałowcom w stosunku 1 nowy walor za 1 stary.
Prawo poboru ma być ustalone w poniedziałek. Ze względu na terminy rozliczeń transakcji giełdowych (dzień zawarcia transakcji + trzy dni robocze), wczoraj po raz ostatni można było kupić akcje z prawem poboru. Tymczasem już we wtorek notowania odzieżowej spółki załamały się. Kurs spadł o ponad 17%, do 1,85 zł, tradycyjnie przy bardzo wysokich, zwłaszcza jak na tak małą firmę, obrotach. Wczoraj wyprzedaż była kontynuowana. Notowania obsunęły się o 13%, przy obrotach sięgających 18 mln zł.
Popyt wykazywał oznaki osłabienia już wcześniej. Poza tym, zanim doszło do ostrej przeceny, notowania długo i bardzo szybko rosły, notując wieloletnie maksima (ostatnie - 2,35 zł). Prędzej czy później musiało dojść do korekty.
Kurs podgrzewały "serwowane" przez zarząd informacje, najpierw o wynikach za III kwartał i planach emisji, a później o przejęciu Pabii Fashion oraz zamiarze zakupu od W.Kruka sieci sklepów Deni Cler. Co będzie dalej z notowaniami?
Teoretyczną wartość prawa poboru w przypadku emisji planowanej przez Próchnika można wyliczyć na 0,55 zł. O tyle więc - teoretycznie - powinny dziś spaść notowania firmy w stosunku do wczorajszego zamknięcia (1,61 zł). Zgodnie z tym założeniem, ustalany jest kurs odniesienia na dzisiejszą sesję (jako różnica między ostatnim zamknięciem a wartością PP). Teoria nie bardzo się jednak sprawdza w przypadku takich firm, jak Próchnik. Jego akcje są bardzo płynne. Spółka jest w gronie ulubieńców giełdowych spekulantów. Na przebieg jej notowań wpływają różnorodne czynniki. W efekcie podczas ostatniej oferty po odjęciu prawa poboru za walory Próchnika płacono o ponad 20% mniej niż za papiery z PP, ale też o ponad 56% więcej niż wynosił kurs odniesienia. Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Gwałtowna przecena w ostatnich dwóch dniach sugeruje, że nie wszyscy inwestorzy chcieli mieć praw poboru.