Kurs kontraktów znalazł się wczoraj niemal idealnie na poziomie październikowego szczytu hossy (2538 pkt). Z tego względu już dzisiaj powinno się wiele wyjaśnić, jeśli chodzi o dalszą koniunkturę. Jeśli sukces byków ma być trwalszy, to najlepiej, żeby już dziś doszło do zdecydowanego ataku kupujących i wyraźnego przebicia oporu. Trudno powiedzieć, jaki może być potencjał zwyżkowy wynikający z takiego rozwoju wydarzeń, ale w każdym razie będzie to dobra okazja do otwarcia lub powiększenia długich pozycji. Do określenia momentu realizacji zysków pomocna może okazać się np. średnia krocząca z 20 sesji. Jej przydatność potwierdził przebieg poprzedniej fali wzrostowej.

Warto zauważyć, że październikowa wyprzedaż ma z dzisiejszego punktu widzenia pewne pozytywne skutki. Pozwoliła zredukować bardzo silne wykupienie, a innymi słowy - pozwoliła odpocząć bykom. Mimo że kontrakty są notowane na tym samym poziomie, co na początku października, to obrazujące długoterminowe wykupienie, odchylenie od średniej z 200 sesji zmalało o połowę - z 20% do 10%.

Nie uprzedzajmy jednak faktów. Na razie październikowy szczyt pozostaje nieprzebity i istnieje zagrożenie wyprzedaży. Nawet jeśli taki pesymistyczny scenariusz się nie sprawdzi, to i tak pojawiają się niepokojące sygnały. Jednym z nich są systematycznie malejące obroty. Spadek trwa praktycznie nieprzerwanie od początku październikowego załamania. Faktu tego nie zmieniło późniejsze ocieplenie nastrojów. Średni wolumen z ostatnich 10 sesji zmalał w tym czasie z ponad 35 tys. do poniżej 20 tys. To stawia pod znakiem zapytania trwałość zwyżki. Poprzedniej długotrwałej fali wzrostowej towarzyszył stopniowy wzrost obrotów kontraktami.