Pierwsza prognoza została sporządzona na początku roku - w związku z publiczną emisją Ferrum (powiodła się połowicznie, z pomocą funduszy spod znaku ING). Oferta miała zapewnić firmie pieniądze na rynkową ekspansję i zwiększenie obrotów. W zeszłym roku grupa wyszła z dołka, intensywnie rozwijając sprzedaż. Nie miała jednak pieniędzy, by kontynuować rozwój, a inne sposoby ich pozyskania były albo trudno dostępne (kredyty; spółka ma wysokie zadłużenie, przez lata notowała słabe wyniki i musiała restrukturyzować zadłużenie) albo zbyt kosztowne (faktoring). Grupa zaplanowała na ten rok 16,5 mln zł zysku i 285 mln zł przychodów. Teraz jednak zweryfikowała założenia. Aktualne mówią o 272 mln zł przychodów i 9,5 mln zł zysku netto. W zeszłym roku grupa wypracowała ponad 226 mln zł obrotów i 12 mln zł zysku.

Zmianę szacunków zarząd uzasadnia zmianą rynkowego otoczenia: silny złoty zmniejszył opłacalność eksportu i zaowocował spadkiem marż. Sprzyjał za to zagranicznej konkurencji Ferrum (konkurenci upłynniali zapasy zgromadzone w okresie boomu cenowego). Jednak jako jedną z głównych przyczyn obniżki prognoz zarząd wskazał niedojście do skutku istotnego kontraktu, który miał być zrealizowany w IV kwartale. Dlatego końcówka roku wypadnie wyjątkowo słabo. Na zadyszkę firmy wskazywaliśmy już jednak przy okazji publikacji przez nią wyników za III kwartał. Wówczas przychody grupy wyniosły około 70 mln zł, najmniej od kilku kwartałów. Po trzech kwartałach sprzedaż sięga 233,4 mln zł, a zysk 8 mln zł. Na wysokość zarobku spory wpływ miały przychody finansowe.

Zarząd zapewnił w piątek, że realizuje strategię zaprezentowaną podczas oferty publicznej, tj. wchodzi na nowe rynki oraz inwestycje zgodnie z planem. Kurs spółki spadł wczoraj o 0,6%, do 8,75 zł. Jest niższy o 0,75 zł od ceny akcji z kwietniowej oferty publicznej.