Reklama

Jukos wychodzi z dołka

Koncern naftowy Jukos, który w zeszłym roku padł ofiarą nagonki rosyjskich władz, chce wydobyć się w końcu z kłopotów. Zamierza sprzedać część aktywów, by spłacić resztę ciążących na nim zobowiązań.

Publikacja: 03.12.2005 07:22

Pod młotek pójdą niekluczowe dla działalności rosyjskie i zagraniczne aktywa za około 10 mld USD - zapowiedział w czasie wizyty w Nowym Jorku dyrektor generalny Jukosu Steven Theede. Dzięki temu koncern będzie w stanie spłacić pozostałe 7,5 mld USD zaległości podatkowych i 1,3 mld USD kredytu wobec zachodnich banków.

Nie podano, których aktywów Jukos chce się pozbyć. Wśród nich są zapewne udziały w litewskiej rafinerii Możejki, o której kupno ubiega się PKN Orlen.

Radykalne kroki mają przywrócić Jukosowi stabilność i pozwolić na normalne funkcjonowanie. Jak szacuje Theede, koncern zostanie z polami naftowymi i rafineriami wartymi 10-13 mld USD. Co prawda, nie będzie już wśród rozgrywających na rosyjskim rynku (jeszcze dwa lata temu Jukos przodował pod względem wydobycia ropy), ale nie będzie też karzełkiem. Z rafinerii Jukosu pochodzi teraz jedna piąta benzyny wlewanej do rosyjskich aut. Koncern wciąż zatrudnia ponad 60 tys. ludzi.

- Ludzie spisali Jukos na straty rok temu, gdy stracił swojego patriarchę (chodzi o posłanego za kratki właściciela i dawnego prezesa Michaiła Chodorkowskiego - red.), odebrano mu najcenniejsze aktywa, zamrożono konta bankowe i musiał zmagać się z rosyjskim wymiarem sprawiedliwości. Ale prawda jest taka, że koncern przechodzi gruntowną restrukturyzację - stwierdził Theede, cytowany na stronach internetowych "Financial Times".

Największym zagrożeniem dla przyszłości Jukosu są teraz roszczenia zgłaszane przez państwowy Rosnieft. Przejął on zlicytowany za długi podatkowe Jugańsknieftiegaz - największe zakłady wydobywcze Jukosu - i teraz domaga się od dawnego właściciela spłaty zobowiązań ciążących na przejętej spółce. W grę wchodzi nawet 12 mld USD.

Reklama
Reklama

Theede oczekuje jednak, że sąd oddali roszczenia. Tym bardziej że już jedno orzeczenie w tej sprawie, wydane w zeszłym tygodniu, było dla Jukosu korzystne.

Na poprawę sytuacji Jukosu bardzo liczą inwestorzy, co widać w notowaniach akcji koncernu. Przez ostatnie dwa i pół miesiąca zdrożały z 17 do ponad 46 rubli. Szczególnie mocno kurs szedł w górę w minioną środę - chwilowo nawet o jedną piątą - na fali spekulacji o planowanej emisji akcji. Choć koncern zdementował plotki (okazało się, że zwoływane walne zgromadzenie ma głosować nie nad emisją nowych papierów, a nad anulowaniem akcji przeznaczonych na niedoszłą fuzję z Sibnieftem), zapał inwestorów zanadto nie osłabł. W czwartek papiery znów zdrożały o kilka procent. W piątek za akcję płacono 46,6 rubli.

AP, FT.com

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama