Reklama

Czas na konsolidację

Po pięciu tygodniach nieprzerwanego wzrostu S&P 500 dostał zadyszki. Skala zniżki była jednak na tyle niewielka, że nie przekreśla szans na powrót dobrej koniunktury. Dopóki indeks nie znajdzie się poniżej 1245 pkt, można liczyć na dalszy ruch w górę. Nie będzie jednak duży.

Publikacja: 03.12.2005 07:33

Spadek z trzech pierwszych sesji mijającego tygodnia sprowadził S&P 500 w pobliże ważnego wsparcia, jakie na wysokości 1245 pkt tworzy sierpniowy szczyt. W środę wskaźnik dzieliło od niego jedynie 4,5 pkt. Mocne odbicie z czwartku w dużym stopniu zażegnało ryzyko przełamania tej bariery. Jednak wiele sygnałów wskazuje na to, że potencjał wzrostu jest na wyczerpaniu.

Zmienność mocno spadła

Listopad przyniósł silny spadek zmienności amerykańskiego rynku. Wskaźnik ATR z 5 sesji obniżył się w tym czasie z 1,3% do 0,55%. Od ustanowienia szczytu w I kwartale 2004 r. spadek zmienności do tak niskiego poziomu albo towarzyszył ustanowieniu lokalnej górki, albo wskazywał na zbliżanie się do niej. Podobny wniosek płynie z analizy miesięcznej zmiany S&P 500. Od wiosny 2004 r. indeks trzy razy zyskał przez okres czterech tygodni więcej niż 5% i za każdym razem oznaczało to zatrzymanie w niedługim czasie wzrostu. 25 listopada miesięczna zmiana sięgnęła 7,6%, a od tego czasu spadła do 4,1%. Dzienny MACD dotarł do maksymalnych poziomów z ubiegłego roku. Stanowią one silną barierę i dopóki nie zostaną przełamane, trzeba liczyć się ze zwrotem koniunktury. Interesującą wskazówką będzie zachowanie dziennego Stochastica. Zgodnie z wzorcem z ostatnich sześciu kwartałów, ustanowienie szczytu w strefie wykupienia oznaczało, że większość ruchu w górę jest już za nami. Przebieg wykresu z tego okresu wskazuje natomiast na duże prawdopodobieństwo rozpoczęcia konsolidacji. Tak działo się zarówno po wyjściu ponad szczyt z pierwszych miesięcy 2004 r., jak i ponad górkę z marca 2005 r. Równocześnie rozpoczęta ponad miesiąc temu fala zwyżkowa pod względem wielkości wpisuje się w schemat kolejnych coraz słabszych odsłon hossy. Od kwietniowego dołka S&P 500 zyskał 9,5%, od październikowego minimum wzrósł do listopadowego szczytu o 7,5%. Dopóki indeks nie spadnie poniżej 1245 pkt, ma szanse poprawić wypracowany w ostatnich tygodniach wynik.

Mocny dolar - dobry czy zły?

Ostatnie dni przyniosły kolejną próbę odrobienia przez euro strat z tego kwartału wobec dolara. Znów była nieudana. Notowania wróciły w rejon 1,17 USD i są coraz bliżej przełamania ostatniego dołka. To otworzy drogę do dalszego wzrostu wartości dolara. Z jednej strony można przyjąć, że skoro dotychczasowa skala jego aprecjacji nie wpłynęła wyraźnie na sytuację na rynkach finansowych (rynki wschodzące odnotowują kolejny znakomity rok, ceny towarów trzymają się mocno, akcje i obligacje w strefie euro wypadają lepiej niż w USA), to nie warto się tym tematem zajmować. Z drugiej strony, kwestia zwyżki notowań dolara jest ściśle powiązana z polityką pieniężną w USA, więc ruchy na rynku walutowym trzeba interpretować przede wszystkim w jej kontekście. Idący w górę dolar będzie świadectwem przekonania inwestorów o utrzymaniu się dysproporcji w poziomie stóp procentowych w USA i strefie euro. Skoro te drugie spadać nie będą, a raczej kolejny raz pójdą w górę, to będzie znaczyć, że nie oczekuje się, by szybko spadły w Stanach Zjednoczonych.

Reklama
Reklama

Ostatnio spadek cen ropy naftowej zmniejszył obawy o narastającą inflację. Notowania tego surowca dotarły jednak do silnego wsparcia w postaci rocznej średniej, w oparciu o którą powinno dojść do odreagowania jesiennej zniżki. Zapowiedzią takiego scenariusza jest wyjście górą z ponad dwutygodniowej konsolidacji. Wobec tego cena ropy w Londynie powinna w najbliższym czasie przekroczyć 60 USD. Można przypuszczać, że ponowny wzrost notowań surowców energetycznych wywołałby duże zaniepokojenie inwestorów z rynku obligacji. Mają oni świadomość, że Fed oprócz zwalczania inflacji ma też inny problem - bliską zera stopę oszczędności Amerykanów.

Jednocześnie w ostatnich miesiącach współczynnik korelacji ceny ropy i dolara zbliżył się do poziomu 0,8 (od tej wartości zaczynamy mówić o bardzo silnej zbieżności zachowań). W poprzednim przypadku z drugiej połowy 2000 r., gdy miał podobną wartość, cena ropy ustanawiała szczyt. Może to więc sugerować, że i tym razem górkę mamy już za sobą.

Rentowność znowu w górę?

Z punktu widzenia utrzymania się presji inflacyjnej wystarczy jednak, że ceny ropy pozostaną na obecnym, wysokim poziomie. To oznaczałoby, że gdzieś do początku wiosny przyszłego roku roczna zmiana byłaby wyraźnie dodatnia. Utrzymanie się przez dłuższy czas wyższych kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw mogłoby zacząć je skłaniać do podnoszenia cen produktów. To zaś znalazłoby odbicie w poziomie inflacji bazowej, która do tej pory pozostaje na stabilnym poziomie. Teraz dysproporcja pomiędzy wskaźnikami ogólnymi i bazowymi jest bardzo wysoka i wynosi ok. 4 pkt proc. dla PPI i ponad 2 pkt proc. dla CPI. Od początku lat 90. nigdy tak duża nie była (w 2000 r. różnica wynosiła ok. 3 pkt proc. dla PPI i ok. 1 pkt proc. dla CPI).

W tej sytuacji nie dziwi, że po wrześniowo-październikowym wzroście z 4,02% do 4,66% rentowność amerykańskich 10-latek obniżyła się przez ostatni miesiąc tylko o 0,26 pkt proc. Po ostatniej zwyżce od ostatniego maksimum dzieli jedynie 0,13 pkt proc. Podczas czterech wyraźnych fal wzrostu dochodowości papierów skarbowych, jakie obserwowano od wiosny 2004 r., S&P 500 jedynie raz w tym czasie zyskał na wartości. Od końca czerwca do początków sierpnia tego roku wzrósł o 2,7%. W trzech pozostałych przypadkach spadał o 2,4%, 1,5% oraz 0,1%.

Równocześnie warto zwrócić uwagę, że kwestia zmian kursu dolara jest interpretowana w zależności od bieżących nastrojów. Teraz są one dobre, więc zwraca się uwagę na korzyści z tańszego importu, wzmocnienia na świecie gospodarek uzależnionych od eksportu (np. szczególnie Japonia i wiele krajów europejskich). Z przeszłości wynika jednak, że ponad 10-proc. umocnienie dolara na przestrzeni roku ma negatywny wpływ na wyniki amerykańskich korporacji. O tym inwestorzy mogą zacząć sobie przypominać w miarę zbliżania się publikacji wyników za IV kwartał albo w momencie pogorszenia atmosfery na parkiecie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama