Cena miedzi na londyńskiej giełdzie przekroczyła w piątek rano poziom 4400 USD za tonę. Rośnie niemal nieprzerwanie już od siedmiu tygodni. Liczne ostatnio oznaki przyspieszenia wzrostu gospodarczego zwiększają popyt na ten metal i coraz bardziej przewyższa on dostawy z kopalni i składów złomu.
Lizbońska International Copper Study Group poinformowała, że do końca sierpnia nadwyżka światowego popytu nad podażą wyniosła 114 tys. ton. Tymczasem Departament Handlu podał właśnie, że wydatki na budownictwo w październiku wzrosły w USA do 1,13 bln USD i były o 8% większe niż przed rokiem. Amerykańskie budownictwo pochłania 40% miedzi zużywanej w tym kraju.
Inwestorzy spekulacyjni kupują w tym roku surowce, gdyż drożeją one o wiele bardziej niż inne aktywa. Indeks surowcowy Goldman Sachs wzrósł o 37%, a Standard & Poor?s 500 zyskał od początku roku 4,4%. Morgan Stanley prognozuje, że w najbliższych czterech latach wartość środków w funduszach surowcowych podwoi się do 140 mld USD. Wzmożone zakupy ze strony funduszy też powodują wzrost cen miedzi. Kanadyjski inwestor Herbert Black spodziewa się ceny tego metalu na poziomie 5 tys. USD w przyszłym roku. Black znany jest z tego, że w 1996 r. postawił na spadek ceny miedzi i zarobił na tym 100 mln USD.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 24 USD, 0,5%, do 4390 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4236 USD.