Sytuacja na wykresie kursu euro do dolara pozostaje nierozstrzygnięta. Wspólna waluta skutecznie broni się "na krawędzi" listopadowego dołka przy 1,168 USD. Jednocześnie jej zwolennicy nie mają sił, by zaatakować trzymiesięczną linię trendu, biegnącą na wysokości 1,186 USD. W dalszym ciągu brakuje sygnałów zakończenia trwającej od początku roku deprecjacji euro. Dopóki się one nie pojawią trzeba się spodziewać kontynuacji dotychczasowego ruchu. Słabość obecnego odbicia czyni taką perspektywę bardzo prawdopodobną.
Zgodnie ze schematem obserwowanym od wiosny tego roku notowania euro wobec złotego odbiły się w pierwszej połowie listopada od rocznej średniej kroczącej. Poprzednie dwie zniżki miały odpowiednio 6,6% (na wiosnę) i 7,1% (latem). Od ostatniego szczytu euro straciło 4,4%. Wskazuje to na potencjał spadku (do ok. 3,77 zł), gdyż można spodziewać się, że ruch w dół będzie miał podobną siłę jak dwa wcześniejsze, które nastąpiły po odbiciu od rocznej średniej. Czy tak się stanie zadecyduje test tegorocznych minimów, które wypadły w rejonie 3,85-3,86 zł.