Indeksy na największych europejskich giełdach spadły wczoraj z poziomu czteroletniego maksimum. Na przecenę najbardziej wpłynęła najwyższa od miesiąca cena ropy naftowej. Do dość znaczących spadków telekomów przyczynił się raport UBS.
Indeks Stoxx 600 wzrósł w tym roku o 22% mimo podwyżki cen ropy o 38% w tym samym czasie. Większość analityków jest jednak zgodna co do tego, że cena ropy przekraczająca poziom 60 USD za baryłkę uniemożliwi dalszy wzrost. Na nowojorskiej Mercantile Exchange baryłka kosztowała wczoraj 60,26 USD, najwięcej od 4 listopada. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w najnowszym raporcie ostrzega, że droga ropa przyhamuje tempo wzrostu gospodarczego na całym świecie.
Znaczące straty odnotowały wczoraj papiery spółek telekomunikacyjnych. Akcje France Telecom spadły o 2,1%, BT o 1,3%. UBS obniżył prognozy zysków 9 spółek z tego sektora. Uzasadnił to zaostrzającą się konkurencją, co zmusi firmy do zwiększenia wydatków na pozyskiwanie klientów.
Do otwarcia tygodnia na minusie po obu stronach Atlantyku przyczynił się też raport Institute for Supply Management, informujący o spowolnieniu rozwoju branż usługowych w Stanach Zjednoczonych. Indeks aktywności w usługach finansowych, handlu detalicznym, budownictwie i innych sektorach nieprodukcyjnych spadł w listopadzie do 58,5 pkt z 60 w październiku.
Najwięcej traciły wczoraj na amerykańskich giełdach spółki handlowe, o czym poza indeksem ISM zdecydowały znowu wyższe ceny ropy i gazu ziemnego. O podrożeniu tych surowców zdecydowała prognoza synoptyków, zapowiadająca już w tym tygodniu mrozy na północnym wschodzie USA. Zwiększyło to obawy inwestorów, że wyższe koszty energii spowodują spadek wydatków na inne cele konsumpcyjne i to w decydującym okresie przedświątecznych zakupów. Indeks spółek handlowych notowanych na NYSE zniżkował wczoraj o 0,6%.