Import równoległy polega na kupowaniu u hurtowników leku w jednym z krajów Unii Europejskiej, gdzie jego cena jest niższa, a następnie przepakowywaniu i sprzedaży w innym kraju UE, po uzyskaniu pozwolenia na wprowadzenie specyfiku do obrotu. Leki różnią się od sprzedawanych w tradycyjny sposób głównie prostszym opakowaniem.
Zajmująca się dystrybucją farmaceutyków łódzka Delfarma jako pierwsza na początku listopada wprowadziła tego typu preparaty do polskich aptek. - Na podstawie wstępnych danych wiemy, że leki z importu równoległego zostały dobrze przyjęte przez pacjentów. Powodem tego jest po prostu niższa cena - powiedział Tomasz Dzitko, prezes spółki. Dodał, że bardziej konkretne dane firma będzie miała na początku przyszłego roku. Według szacunków spółki, dzięki importowi równoległemu ceny leków są o 15-25% niższe niż oferowane w tradycyjny sposób.
Firma złożyła kolejnych 20 wniosków o pozwolenia i spodziewa się je uzyskać latem przyszłego roku, a do końca 2006 r. chce mieć w sumie zgodę na import równoległy 100 leków. W jej ofercie ma się znaleźć m.in. przeciwwirusowy tamiflu, stosowany w leczeniu ptasiej grypy. Ma on być importowany z Grecji, gdzie jego cena jest dwukrotnie niższa niż w Polsce.
Jak mówi prezes, jedną z głównych przeszkód w zwiększaniu ilości sprowadzanych preparatów jest opór koncernów farmaceutycznych. - Napotykamy ograniczenia w krajach zakupu w postaci tzw. "kontyngentów dostaw". Naszym zdaniem, jest to nieprawny sposób ograniczania importu równoległego przez koncerny farmaceutyczne - mówi prezes. Dodaje, że ograniczenia są niezgodne z Traktatem Wspólnotowym Unii Europejskiej.
Od 2001 r. importerzy równolegli czekają na decyzje Trybunału Europejskiego w sprawie systemu "podwójnych cen" (niższych dla sprzedaży krajowej i wyższych dla eksportu) stosowanych przez Glaxo Welcome w Hiszpanii. W październiku tego roku EAEPC - stowarzyszenie zrzeszające importerów równoległych leków - złożyło kolejną skargę, tym razem przeciwko Pfizerowi.