Prywatyzację ZEDO, największego producenta prądu na Pomorzu Zachodnim (w jego skład wchodzą trzy elektrownie), rozpoczął jeszcze minister Jacek Socha, poprzednik A. Mikosza. Jej zakończenie planowano pod koniec br. W listopadzie udzielono wyłączności negocjacyjnej hiszpańskiemu koncernowi energetycznemu Endesa - jej termin upłynął w poniedziałek. Przedwczoraj minister Mikosz nie chciał powiedzieć, jaką podejmie decyzję. Jak stwierdził, najpierw wolał poznać efekty prac zespołu negocjacyjnego.
Ponad miliard przychodów
Choć A. Mikosz zasugerował jednak, że liczy, iż firma pozyska dobrego inwestora, a budżet należne przychody z prywatyzacji, efekt analiz poznaliśmy we wtorek. - Hiszpańska Endesa parafowała dzisiaj wstępną umowę zakupu pakietu akcji Zespołu Elektrowni Dolna Odra - poinformował wczoraj Iwo Bender, szef gabinetu ministra skarbu Andrzeja Mikosza. Dodał, że do omówienia jest jeszcze wiele szczegółów i do ostatecznego podpisania umowy nie dojdzie wcześniej niż na przełomie grudnia i stycznia. Jego szef - minister Mikosz poinformował nieco później, że resort spodziewa się uzyskać z tej transakcji dużo więcej niż opiewały wcześniejsze szacunki (ok. 1 mld zł). - Wartość pakietu 85% akcji ZEDO wynosi dużo powyżej miliarda złotych - powiedział A. Mikosz. Oznacza to, że będzie prawdopodobnie jedną z największych prywatyzacji zamkniętych w przyszłym roku. I to taką, która może znacząco wpłynąć na realizację 5,5 mld zł przychodów ze sprzedaży mienia państwowego, zaplanowanych w przyszłorocznym budżecie (po autopoprawce). MSP nie przewiduje bowiem w 2006 r. zbyt wielu dużych transakcji prywatyzacyjnych.
Czy polityczne wsparcie?
Problem w tym, że ceną za wysokie przychody do przyszłorocznego budżetu może być utrata poparcia, jakiego mniejszościowemu rządowi PiS udzielili niektórzy parlamentarni koalicjanci. Niewykluczone że zagrożona jest również posada ministra Mikosza. - Liga Polskich Rodzin wstrzymuje poparcie dla tego rządu. Domagamy się natychmiastowego odwołania ministra Mikosza z pełnionej funkcji. Tylko w ten sposób rząd może zapewnić sobie wiarygodność - powiedział wczoraj Roman Giertych, lider LPR. - Nie oznacza to, że we wszystkich sprawach będziemy w opozycji czy też będziemy starali się obalić ten rząd, nie widzimy jednak perspektywy współpracy. Oznacza to, że nie będziemy ponosić odpowiedzialności za politykę gospodarczą rządu Kazimierza Marcinkiewicza - dodał. Ostatnio także Samoobrona mówiła o możliwości wycofania poparcia dla gabinetu PiS. Dzięki głosom posłów LPR, a także Samoobrony i PSL, mniejszościowy rząd K. Marcinkiewicza na początku listopada dostał od Sejmu wotum zaufania.