Niższy rating jest wynikiem braku działań ze strony węgierskiego rządu, które zmierzałyby do zredukowania wysokiego deficytu budżetowego. Premier Ferenc Gyurcsany niejednokrotnie był za to krytykowany przez Brukselę (ostatnio miesiąc temu).
Rating zobowiązań długoterminowych w forintach Fitch obniżył z A do A-. Znajduje się on teraz cztery poziomy powyżej progu inwestycyjnego. Rating zobowiązań długoterminowych w walutach obcych też spadł o jeden poziom, z A- do BBB+. Przy niższej ocenie Węgry muszą liczyć się ze wzrostem kosztów kredytowania, co może jeszcze utrudnić ograniczanie dziury w budżecie.
Z tego powodu może się nie powieść plan przyjęcia euro w 2010 r. Dwa lata wcześniej Węgry muszą bowiem zredukować deficyt poniżej progu 3% PKB. Prognoza na ten rok mówi o deficycie w wysokości 6,1% PKB, a w przyszłym roku ma się on zmniejszyć do 4,7% PKB. Niewykluczone że te założenia rząd będzie musiał zrewidować. "Zła dyscyplina fiskalna najprawdopodobniej opóźni przyjęcie euro" - podkreślił w raporcie ekspert Fitcha, Edward Parker.
Na obniżkę ratingu zareagował rynek finansowy. Główny indeks giełdy w Budapeszcie tracił wczoraj nawet 3%. Mocno spadały akcje największych firm - banku OTP i koncernu naftowego MOL, które razem tworzą ponad połowę wartości indeksu. 4-proc. przecenę zaliczył producent farmaceutyków Egis.
- Wygląda na to, że z rynku uciekają nawet inwestorzy, którzy od długiego czasu byli mocno zaangażowani w węgierskich akcjach - stwierdził analityk Matthias Siller z wiedeńskiego Raiffeisen Capital Management.