88-letni Kerkorian zapowiadał już, że będzie zabiegać o miejsce w zarządzie GM. Przed dzisiejszym posiedzeniem rady nadzorczej zwiększył naciski w tej sprawie. Od czasu, gdy jego firma inwestycyjna - Tracinda ogłosiła w maju, że kupuje akcje GM jako lokatę pasywną, kurs tych papierów spadł o 32%.
Analitycy branży motoryzacyjnej zapewniają, że inwestycje Kerkoriana nie mają charakteru dobroczynnego. Znana jest wprawdzie jego cierpliwość, ale też nie jest ona bezgraniczna. Zwłaszcza że w staraniach o zwiększenie wpływu na strategię GM nie jest osamotniony. Może liczyć na poparcie innych inwestorów. 20 największych udziałowców GM w ciągu III kw. straciło na papierach spółki 3,1 mld USD.
GM od początku roku ma fatalne wyniki. Dotychczasowa strata koncernu sięga 3,8 mld USD. Jego udział w amerykańskim rynku samochodowym jest najmniejszy od 80 lat. Agencje ratingowe obniżyły ocenę wiarygodności kredytowej GM do poziomu nieinwestycyjnego, co zwiększyło koszty obsługi zadłużenia. Akcje spółki 17 listopada były najtańsze od 1987 r., a ich 45-proc. spadek w tym roku był największy spośród uczestników indeksu Dow Jones Industrial Average.
Jedyną pociechą dla inwestorów jest najwyższa w tym indeksie stopa dywidendy, sięgająca 9%. Przede wszystkim jednak w oczekiwaniu wzrostu kursu, 20 największych udziałowców spółki dokupiło w tym roku netto 100 mln jej akcji, z czego 56 mln przypadło na Kerkoriana. Ich wartość jest teraz o 441 mln USD mniejsza od ceny, którą zapłacił.
Interesów Kerkoriana w zarządzie GM ma pilnować Jerome York, dawny dyrektor finansowy Chryslera i doradca Kerkoriana przy inwestycjach motoryzacyjnych.