Reklama

Jak inwestują fundusze hedgingowe

Elastyczność przy wyborze inwestycji, jaka cechuje fundusze hedgingowe, stwarza zarządzającym duże pole do popisu. Trudno w tej sytuacji mówić o jednorodnym podejściu do metod doboru instrumentów finansowych.

Publikacja: 07.12.2005 07:34

Pierwszy fundusz hedgingowy został założony przez Alfreda Jonesa w 1949 roku w Stanach Zjednoczonych. Europejska historia funduszy hedgingowych zaczęła się dwadzieścia lat później. W 1969 roku, w Szwajcarii powstał fundusz inwestujący w fundusze hedgingowe, będący jednocześnie pierwszym na świecie funduszem funduszy hedgingowych.

Początkowo branża przyciągała jedynie tzw. wysoko wykwalifikowanych inwestorów, a jej wielkość w porównaniu z rozmiarami rynku tradycyjnych funduszy inwestycyjnych była znikoma. Z czasem jednak sektor zaczął przybierać na "wadze". Szczególnie szybki wzrost odnotował w ostatniej dekadzie. Zarówno liczba funduszy, jak i wartość aktywów pod ich zarządem bardzo dynamicznie rosła. W 1990 roku na świecie funkcjonowało około trzystu funduszy hedgingowych. Dziś ich liczba jest szacowana na 7-8 tys., a całkowite aktywa - według ostatnich danych - na ponad 1,4 biliona dolarów.

Sporo mówi się o braku regulacji rynku funduszy hedgingowych, pozostających poza strefą wpływu organów nadzoru. Jednak faktem jest, że ponad 60% wszystkich funduszy są to fundusze zarejestrowane. Najczęściej rejestrują się w SEC, NASD albo CFTC. Tradycyjnie, największymi "dawcami" kapitału pozostają inwestorzy indywidualni. Razem z tzw. family offices, czyli doradcami zarządzającymi majątkami rodzin, dostarczają ponad 40% całkowitego kapitału zasilającego branżę. Cechą typową dla zarządzających funduszami hedgingowymi jest inwestowanie w fundusz własnych środków; z reguły inwestycje własne stanowią ok. 10% kapitału.

Strategie wymykają się

klasyfikacji

Reklama
Reklama

Strategie funduszy hedgingowych nie poddają się sztywnym podziałom. Elastyczność inwestycyjna sprawia, że można raczej mówić o pewnych wspólnych cechach strategii stosowanych przez różne fundusze. Wszelkie podziały odbywają się na zasadzie umowności. Wśród najczęściej wykorzystywanych stylów czy kierunków inwestowania znajdują się np. long/short equity i global macro. Strategie typu makro opierają się na przewidywaniu rozwoju światowych trendów gospodarczych i takich wskaźników, jak stopy procentowe czy inflacja. Zamiast oceniać adekwatność wyceny pojedynczej spółki, zarządzający robi to w odniesieniu do całych klas aktywów, najczęściej tych najbardziej płynnych. Może to oznaczać na przykład arbitraż walutowy albo operacje na kontraktach terminowych na wartość indeksów giełdowych w jakimś rejonie świata. Ponieważ bardzo płynne rynki charakteryzują się na ogół o wiele większą efektywnością, strategia makro polega nie tyle na wykorzystywaniu nieefektywności rynku, co na przewidywaniu dynamiki cen. Znanym przykładem takiej strategii były spekulacje George?a Sorosa z początku lat 90., zmierzające do dewaluacji funta szterlinga. Inny popularny styl inwestowania to long/short equity. Polega na kupnie akcji niedowartościowanych przy jednoczesnej krótkiej sprzedaży walorów spółek przeszacowanych pochodzących z tego samego sektora. Szacuje się, że do funduszy tego typu trafia około 25-30% aktywów. Fundusze long/short equity stanowią grupę bardzo niejednorodną, o różnej ekspozycji na ryzyko rynku i różnej wysokości stosowanej dźwigni. Niektórzy zarządzający stosują przeważenie na długich pozycjach, inni na krótkich albo zachowują się neutralnie wobec rynku.

Sztuka doboru akcji

Na tym nie koniec różnorodności. Samo kupowanie akcji może bowiem rządzić się różnymi prawami. Jest to naturalnie cechą charakteryzującą cały świat inwestorów giełdowych, a więc zarówno inwestorów tradycyjnych, zainteresowanych wyłącznie zajmowaniem długich pozycji na akcjach, jak i funduszy hedgingowych, których strategie inwestycyjne są znacznie bardziej zróżnicowane. Jedną z podstawowych szkół inwestowania jest, jak wiadomo, szkoła Warrena Buffetta, opierająca się na analizie fundamentalnej. Buffett podkreśla rolę dokładnego badania spółki, które prowadzi do określenia jej wartości. Porównanie uzyskanej wyceny z wyceną rynkową prowadzi inwestora do wniosku, czy inwestycja jest opłacalna, czy nie. Towarzyszy temu przekonanie o efektywności rynku, który prędzej czy później ustali "właściwą" cenę akcji na podstawie dostępnych informacji o spółce. Kluczem do sukcesu jest tu zdobycie informacji przed innymi i właściwe jej wykorzystanie. Inną szkołą inwestowania, która powstała jako konkurencyjna wobec tej, która odnosi się do metody fundamentalnej, jest szkoła techniczna. Reprezentują ją takie nazwiska, jak Bernard Baruch, William O?Neil, Nicolas Darvas czy Jesse Livermore. Według wymienionych analityków, których rynek poznał przede wszystkim jako świetnych, osobistych doradców inwestycyjnych, kluczowa dla podjęcia dobrej decyzji inwestycyjnej jest obserwacja i umiejętność oceny trendów, którym podlegają kursy akcji.

Inwestuj zgodnie z trendem

Jesse Livermore, słynny, nieżyjący już praktyk szkoły trendu, podsumowuje w swojej książce zasady inwestowania, którymi kierował się w grze na giełdzie. Te wybrane zasady, mimo że nie oddają całej logiki szkoły Livermore?a, wskazują, jak dużą wagę ten fan "filozofii trendu" przykładał do obserwacji i analizy zachowań kursów giełdowych. Oto one:

l Ustal ogólny trend rynkowy.

Reklama
Reklama

l Poznaj czynniki fundamentalne, ale bądź świadomy, że nie dadzą ci one odpowiedzi.

l Kupuj akcje zwyżkujące i sprzedawaj je dużo wyżej. Tanie akcje nie są tanie bez przyczyny. Sprzedawaj akcje, które zaczynają spadać.

l Sprzedaj akcje, jeśli spadły o 10%.

l Obserwuj ogólny trend. Nie patrz na szczególne zdarzenia dotyczące poszczególnych akcji.

l Reaguj szybko i naucz się zmieniać decyzje.

I, oczywiście, już przysłowiowe - trend is your friend.

Reklama
Reklama

Którą metodę wybrać?

Naturalne pytanie osoby, która pozna zasady analizy technicznej i analizy fundamentalnej, brzmi: które podejście lepiej pozwala wykorzystać giełdę jako miejsce do zarobienia pieniędzy? Warren Buffett jest niewątpliwie przykładem wzorowego inwestora fundamentalnego, jeśli brać pod uwagę stopę zwrotu, jaką osiągał w przypadku swoich inwestycji. Przez trzynaście lat inwestowania na giełdzie (1956-1969), przeciętna roczna stopa zwrotu z jego inwestycji wyniosła 29,5%. W tym samym okresie Dow Jones rósł rocznie o około 5%. Patrząc na wyniki, trudno nie oddać hołdu tak umiejętnemu wykorzystaniu fundamentalnych zasad inwestowania. Z drugiej strony, jest wielu analityków, którzy wykorzystując od lat metody analizy fundamentalnej, w pewnym momencie zadają sobie pytanie: czy metoda fundamentalna faktycznie "działa". Jeśli spojrzeć, na przykład, na firmy inwestycyjne, widać, że zatrudniają zarówno specjalistów od analizy fundamentalnej, jak i technicznej. Co więcej, wielu inwestorów stosujących analizę techniczną przyznaje, że analityk fundamentalny, posiadający właściwe informacje, dobre umiejętności analityczne i zdolność oceny wpływu informacji na rynek, powinien uzyskiwać ponadprzeciętne wyniki. Jednak wielu wybitnych graczy, w tym wymienieni wcześniej O?Neil, Darvas czy Livermore, stwierdza, że kluczowa dla zyskownego inwestowania na giełdzie jest obserwacja i analiza trendów.

Nie ma jednej reguły

W niezwykle zdywersyfikowanej branży, jaką jest branża funduszy hedgingowych, tym trudniej o jednorodne podejście zarządzających do analizy inwestycji giełdowych. Faktem jest jednak, że większość funduszy hedgingowych to tzw. short-term momentum players, inwestorzy krótkoterminowi grający na trendach. Oznaczałoby to, że wśród zarządzających funduszami hedgingowymi większą rolę odgrywa analiza techniczna. Nie jest to jednak regułą. Wiele funduszy z założenia opiera się na analizie fundamentalnej. Przykładem mogą być podmioty stosujące tzw. strategię event-driven. Duża część takich funduszy poszukuje walorów spółek, których cena może wzrosnąć dzięki tzw. wydarzeniom nadzwyczajnym. Są to więc spółki w trakcie lub oczekujące na restrukturyzację, fuzję lub przejęcie itp. W ich przypadku trend rynkowy ma niewielkie lub wręcz marginalne znaczenie dla kursu akcji. Cenę waloru ukształtuje konkretne wydarzenie związane ze spółką. W tym wypadku do oceny inwestycji bardzo ważna jest analiza fundamentalna, w ramach której analityk oszacuje, jaki wpływ będzie miało to przyszłe lub aktualnie dziejące się zdarzenie na kurs walorów spółki. Analiza techniczna byłaby tu właściwie bezużyteczna. Ale już w odniesieniu do funduszy long/short equity, większość zarządzających przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej stosuje podejście oparte na obserwacji trendów. Jak wspomniano, fundusze hedgingowe często grają spekulacyjnie, a analiza techniczna ma w tym przypadku lepsze zastosowanie niż fundamentalna. Wydaje się, że generalnie w środowisku funduszy hedgingowych podejście techniczne, oparte na analizie trendów, ma większe znaczenie.

Autor jest dyrektorem inwestycyjnym

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama