Konsekwencją wysokiej korelacji polskiego i węgierskiego rynku długu był istotny wzrost rentowności na długim końcu krzywej rentowności w reakcji na wyprzedaż obligacji na Węgrzech. O ile przecena węgierskich akcji przełożyła się mniej więcej w 1/3 na notowania polskich papierów udziałowych, to w przypadku obligacji współczynnik "przerzucalności" sięgnął 60%. I tak rentowność 10-letnich papierów węgierskich poszła w górę 8 pb (do 6,73%), polskich 5 pb (do 5,18%). Dla obligacji 5-letnich było to odpowiednio 10 (do 6,76%) i 6 pb (do 5,17%). Wczorajsza sesja nie przesądziła jednak o tym, że polski rynek obligacji czeka kolejna fala wyprzedaży. Od czasu kiedy w pierwszej dekadzie listopada rentowność 10-letnich obligacji osiągnęła 5,69%, dochodowość znajduje się w trendzie spadkowym. Wczorajsza zwyżka nie złamała tej tendencji. Jednocześnie zachowanie obligacji 5-letnich, gdzie na wykresie rentowności powstał kolejny, położony wyżej dołek, sugeruje, że kształt krzywej rentowności może ulec zmianie. Jednak także w przypadku tych papierów nie można mówić o powrocie dochodowości do trendu wzrostowego.