Inwestorzy mają za sobą dość nerwowy dzień na rynku złotego. Po części to efekt obniżenia ratingu Węgier przez agencję Fitch. Do wahań kursu naszej waluty przyczyniła się poza tym wypowiedź premiera o zbyt mocnym złotym. Ponieważ jednak podobne słowa padają z ust polityków różnych opcji od dłuższego czasu, a rząd ma ograniczone możliwości oddziaływania na rynek, to sytuacja powróciła szybko do normy. A normą tą jest trend wzrostowy złotego zarówno względem euro, jak i dolara.

Kurs USD/PLN spada systematycznie od połowy listopada, a wczorajsze zawirowania nie wnoszą praktycznie nic nowego w średnioterminowy obraz rynku. Prawdopodobna za to staje się przejściowa korekta. Dopóki kurs USD/PLN nie powróci powyżej ok. 3,315 zł (ostatni lokalny szczyt), trend wzrostowy złotego można uznać za niezagrożony.

Na razie złotemu sprzyja pewna stabilizacja polityczna, ale prędzej czy później można się spodziewać nowych zawirowań. Scenariusz przedterminowych wyborów nie jest nierealny w sytuacji, gdy mniejszościowy rząd jest zmuszony szukać poparcia u Samoobrony czy LPR.