Ostatnie sesje na większości rynków zagranicznych upłynęły pod znakiem wzrostów. Wydaje się jednak, że przynajmniej na części z nich mają one charakter przejściowy. Powrotu spadków należy się spodziewać na giełdach za oceanem. Na rynkach środkowoeuropejskich sytuacja nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięta.

Wprawdzie ostatnie sesje na amerykańskim rynku nie przyniosły silnych spadków, ale wciąż trwa tam rozpoczęta w drugiej połowie listopada korekta trendu wzrostowego. Wydaje się, że indeks S&P500 czeka przynajmniej jeszcze jedna fala spadkowa, której minimalny zasięg należy szacować na 1250 pkt (ostatnie lokalne minimum). Nie można jednak wykluczyć, że korekta przeciągnie się i wspomniany poziom zostanie przełamany. W takim przypadku należałoby się spodziewać kontynuacji ruchu do 1225-1235 pkt.

Kilka ostatnich sesji upłynęło jednak pod znakiem odreagowania spadków z końca ubiegłego miesiąca, dzięki czemu S&P500 testuje lokalny szczyt sprzed dwóch tygodni. Jego zdecydowane przełamanie unieważniłoby nakreślony wcześniej scenariusz.

Sytuacja na rynkach środkowoeuropejskich z dnia na dzień staje się coraz ciekawsza. Na przełomie tygodnia WIG ustanowił nowe historyczne maksimum. To, co wydawało się jedynie krótką przerwą w średnioterminowej korekcie spadkowej, przerodziło się w silny ruch wzrostowy, wynoszący indeks na nowe szczyty. Podobnie przedstawia się sytuacja na rynku czeskim. Wprawdzie PX50 nadal nie pokonał szczytu z przełomu września i października, testuje właśnie lokalne maksimum z pierwszej połowy listopada. Jego zdecydowane przełamanie otworzy drogę do ataku na historyczny szczyt. Ogólnej tendencji nie potwierdza jednak zachowanie BUX. Węgierski indeks nadal znajduje się w konsolidacji, z której bardziej prawdopodobne jest wybicie dołem. Choć nie jestem przekonany do kontynuacji trendu wzrostowego na rynkach środkowoeuropejskich, to jednak należy uznać sygnały kupna na WIG i PX50. O tym, czy okażą się zyskowne, przekonamy się na kolejnych sesjach.