Duży udział należności walutowych w kredytach mieszkaniowych jest uznawany za jedną z głównych słabości polskiego sektora bankowego. Według danych na koniec października, 63% portfela kredytów mieszkaniowych od osób prywatnych przypadało na kredyty walutowe. Rok wcześniej udział należności walutowych wynosił 57%.
Administracyjne
ograniczenie
Przedstawiciele nadzoru bankowego niejednokrotnie wskazywali, że takie kredyty niosą ze sobą znaczne ryzyko: gdyby złoty wyraźnie stracił na wartości, część klientów nie byłaby w stanie obsługiwać zadłużenia. W efekcie banki - chociaż zabezpieczone przed ryzykiem kursowym - i tak stanęłyby przed problemem złych kredytów, tworzenia rezerw i spadku zysków.
Do tej pory nadzór nie wykraczał poza napominanie banków. Ostatnio pojawiła się jednak możliwość administracyjnego ograniczenia akcji kredytowej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nadzór zapytał same banki, jakie ograniczenie byłoby dla nich do zaakceptowania. Przedstawiciele sektora bankowego mieli na to odpowiedzieć, że w grę wchodzą tylko dwie możliwości: albo pozostawienie sprawy bez zmian, albo wprowadzenie całkowitego zakazu. Co z rozwiązaniami pośrednimi (np. w Rumunii kredyty walutowe są objęte bardziej restrykcyjnymi wymogami kapitałowymi)? Te, zdaniem przedstawicieli sektora, banki byłyby w stanie obejść. Byłyby więc nieskuteczne.