Reklama

Dynamiczne derywaty

Sukcesem kończy się 2005 r. na rynku instrumentów pochodnych GPW. Wzrost wolumenu do rekordowych poziomów odnotowano praktycznie w każdej grupie derywatów. Najdynamiczniej rośnie aktywność inwestorów na rynku opcji na indeks WIG20. Od października inwestorzy mogą inwestować także w opcje na akcje.

Publikacja: 09.12.2005 07:45

Nie notowane dotąd obroty instrumentami pochodnymi są efektem silnych trendów i dużej zmienności kursów, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach. Co ważne, oprócz inwestorów, którzy w obliczu możliwości dużego zarobku zwiększali swoje zaangażowanie, na rynku pojawiali się nowi gracze.

Kontrakty terminowe

na indeksy

Indeksowe kontrakty terminowe na GPW to właściwie tylko kontrakty na indeks WIG20. Wprawdzie notowane są także futuresy na MIDWIG i TechWIG, ale mają one znikomy udział w łącznych obrotach. Po 11 miesiącach wolumen obrotu kontraktami na WIG20 wyniósł prawie 4,8 mln sztuk (to 16,5% więcej niż w rekordowym 2003 r.). Do końca roku przekroczy 5 mln instrumentów. Za sprawą wysokich notowań indeksu prawie 100% w stosunku do 2003 r. wzrosła wartość obrotów. Te w ostatnich miesiącach regularnie przekraczają 1 mld zł na sesję (liczone podwójnie), co oznacza, że często są nawet ponad dwukrotnie większe niż na rynku kasowym. Taka relacja wskazuje, że łatwiej jest zawierać transakcje na rynku terminowym niż analogiczne na kasowym. A w dodatku handel kontraktami jest znacznie tańszy niż akcjami. Nie dziwi więc, że inwestorzy zawierają tu coraz więcej transakcji (średnio na sesję w 2005 r. realizowanych jest ich około 5,76 tys., podczas gdy w rekordowym 2003 r. było ponad 1 tys. mniej).

Po dużych obrotach (jak na tę klasę pochodnych) kontraktami terminowymi na indeks MIDWIG z pierwszej połowy 2004 r. nie ma już śladu. Tegoroczny wolumen wyniesie około 2,5 tys. instrumentów i będzie stanowił zaledwie 10% zeszłorocznego. Podobnym wynikiem, jak w 2004 r., ten rok zakończą kontrakty terminowe na indeks TechWIG (ponad 7 tys. sztuk).

Reklama
Reklama

Opcje na indeks WIG20

Najdynamiczniej w ostatnich 11 miesiącach rozwijały się opcje na indeks WIG20. Instrumenty te zadebiutowały na giełdzie 22 września 2003 r. Do końca ubiegłego roku przynajmniej jedną transakcję w miesiącu zawierało od około 300 do 400 inwestorów. W tym roku z miesiąca na miesiąc było ich coraz więcej - tak by w listopadzie zbliżyć się do 900.

Jeszcze szybciej rośnie wolumen obrotu. W 2004 r. wyniósł on prawie 79 tys. opcji (co stanowiło 2,26% wolumenu kontraktów terminowych na indeks WIG20), a w tym już ponad 225 tys. (4,68%).

Opcje zyskują i z pewnością będą zyskiwały na popularności wśród inwestorów indywidualnych. W odróżnieniu od kontraktów terminowych pozwalają bowiem realizować także takie strategie, w przypadku których maksymalna strata nie może przekroczyć zainwestowanej kwoty. Takie "bezpieczeństwo" gwarantują sobie inwestorzy, którzy nabywają opcje. W obrocie zawsze znajduje się przynajmniej po kilka serii (z różnymi kursami wykonania) opcji kupna (call) i sprzedaży (put). Osoba, która oczekuje wzrostu notowań indeksu, powinna kupić opcje kupna, gdy oczekuje zniżki WIG20 - kupi opcje sprzedaży.

Opcje na akcje

Najmłodszym instrumentem pochodnym na GPW są europejskie opcje na akcje. Instrument bazowy stanowią dla nich papiery KGHM, Orlenu i TP (po 500 akcji na opcję) oraz Prokomu i Pekao (po 100 akcji). W pierwszych tygodniach handlu inwestorzy ostrożnie podchodzili do nowych derywatów. Najwyższy dzienny wolumen obrotu wyniósł dotychczas 215 sztuk (14 listopada). W 2006 r. powinniśmy być świadkami wzrostu aktywności inwestorów na tym rynku. Skala zwyżki będzie zależała głównie od animatora. Na razie jego obowiązki pełni tylko BRE Bank, który boryka się z technicznymi ograniczeniami liczby składanych zleceń w trakcie jednej sesji. To przekłada się na kwotowanie tylko wybranych serii opcji na akcje (jest ich już ponad 100) i w dodatku z dużymi różnicami między ofertą kupna i sprzedaży (tak by nie trzeba było ich często modyfikować). Mała liczba inwestorów nie jest w stanie zapełnić arkuszy zleceń na stale rosnącą liczbę serii, a duże spready utrzymywane przez animatora nie zachęcają do odpowiadania na jego oferty. Wielu inwestorów, którzy mogliby zawierać transakcje opcjami na akcje, czeka aż rynek będzie bKontrakty terminowe

Reklama
Reklama

na akcje

W 2005 r. wyraźnie odżył rynek kontraktów terminowych na akcje. Po 11 miesiącach wolumen obrotu tymi instrumentami wynosi 160 tys. sztuk - 70% więcej niż w rekordowym 2003 r. Na koniec listopada otwartych było 4100 pozycji. Największym zainteresowaniem cieszą się kontrakty, których instrumentem bazowym są papiery KGHM, Orlenu i TP (każdy z nich opiewa na 500 akcji). Inwestorzy przypomnieli sobie o nich w chwili, gdy na GPW rozpoczynał się silny trend wzrostowy. Inwestując niewielką kwotę (od około 1 tys. do 2 tys. zł), mogli kontrolować aktywa o wartości nawet kilkunastu tysięcy złotych (teraz nawet 30 tys. zł - kontrakty na PKN). Dzięki temu wielu posiadaczy długich pozycji w krótkim okresie osiągało stopy zwrotu znacznie przekraczające 100%.

Kontrakty terminowe

na obligacje

W ofercie GPW, dotyczącej instrumentów pochodnych, są także kontrakty terminowe na 5-letnie obligacje skarbowe. Do obrotu wprowadzono je w lutym. Średni miesięczny wolumen obrotu wynosi 3120 instrumentów. Giełda od samego początku informowała, że kontrakty te uruchamia z myślą o inwestorach instytucjonalnych. Udało się jej pozyskać sporą grupę animatorów tego rynku (BPH, ING BSK, Pekao, PKO BP oraz CDM Pekao). Ostatnie miesiące były okresem oczekiwania, aż handel pochodnymi zostanie umożliwiony funduszom emerytalnym. Niedawno pojawiły się jednak informacje, że Ministerstwo Finansów jest przeciwne takiemu rozwiązaniu i postuluje uchylenie odpowiedniego rozporządzenia. Inwestorom i GPW trudno teraz będzie przekonać resort do zmiany zdania.

Jeżeli zgoda na pochodne dla funduszy emerytalnych zostanie wycofana, rozwój giełdowego rynku kontraktów terminowych na obligacje stanie pod dużym znakiem zapytania.

Reklama
Reklama

Rynek inwestorów

indywidualnych

Nie zmienia się specyfika rynku instrumentów pochodnych GPW. Od lat tworzą go inwestorzy indywidualni. Nie widać sygnałów, które mogłyby świadczyć o tym, że ich udział w obrotach szybko zmaleje. Z ankiet przeprowadzanych co pół roku przez GPW wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach tego roku na każde pięć kontraktów terminowych cztery kupowali lub sprzedawali inwestorzy indywidualni (więcej niż w poprzednich dwóch latach). Także średnia wielkość transakcji pokazuje, że pozycja indywidualnych jest niezagrożona. Wprawdzie wskaźnik ten powoli rośnie, ale cały czas utrzymuje się poniżej 4.

Udział krajowych inwestorów instytucjonalnych w ostatnim badaniu GPW wyniósł 15%. Z tego spora część przypada na animatorów rynku - biura maklerskie, które zobowiązują się stale utrzymywać zlecenia w arkuszu (by poprawić płynność). Na rynku terminowym GPW, na niewielką skalę (jak na razie), działają także inni inwestorzy instytucjonalni (fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe). Wykorzystują derywaty przede wszystkim do zabezpieczania portfeli przed ryzykiem kursowym. Zawierają transakcje rzadko, ale zdarza im się otwierać pozycje nawet na kilkanaście tysięcy kontraktów na indeks WIG20.

Grzegorz Kamieński

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama