Reklama

Szczyt stawia opór

Ostatnie sesje potwierdziły wątpliwości dotyczące tego, w jaki sposób 2 grudnia doszło do ustanowienia przez WIG20 nowego historycznego rekordu. Upatrywanie w tym sygnału do kontynuacji wzrostu okazało się niesłuszne. Piątkowa zniżka podtrzymuje obawy o możliwość dalszej zwyżki notowań w tym roku.

Publikacja: 10.12.2005 06:44

Tak jak atak na październikowy szczyt można było wiązać z dobrą koniunkturą na zagranicznych parkietach, tak trudności z jego jednoznacznym przełamaniem są również pochodną wydarzeń na świecie. Chodzi nie tylko o kłopoty, jakie z kontynuacją zwyżki napotkał amerykański S&P 500, ale przede wszystkim oprzecenę na węgierskim parkiecie.

Utrzymuje się dysproporcja

między WIG20 a S&P 500

W początkach października różnica pomiędzy roczną stopa zwrotu dla indeksu S&P 500 i WIG20 przekroczyła minus 35 pkt proc. i była najniższa od wiosny 2004 r. Średnia z ostatnich 6 lat to minus 10,2 pkt proc. Z tak dużą różnicą w rocznych zmianach obu indeksów można było wiązać październikową wyprzedaż na warszawskim parkiecie. Po ponad dwóch miesiącach sytuacja niewiele się zmieniła. Aktualnie dysproporcja przekracza minus 30 pkt proc. Prawdopodobieństwo tego, że będzie się jeszcze zwiększać, jest niewielkie. Dlatego koniunkturę na naszej giełdzie w dużym stopniu należy uzależnić od rozwoju wydarzeń w Ameryce.

Zgodnie ze schematem obserwowanym przez ostatnie dwa lata S&P 500 po przełamaniu poprzedniego szczytu hossy zamiast rosnąć dalej rozpoczął konsolidację. Kolejny raz więc powstaje pytanie, czy indeks zdoła się ponad przebitym oporem utrzymać. Sierpniowa górka wypada przy 1245 pkt. Spadek poniżej tej bariery powinien sprowadzić na amerykański rynek przynajmniej kilkutygodniową korektę. To zaś miałoby przełożenie na zdarzenia na naszym parkiecie. Sygnał sprzedaży na dziennym MACD oraz powrót Stochastica ze strefy wykupienia przekonują, że podaż doprowadzi do testu sierpniowego szczytu.

Reklama
Reklama

Przełamanie w ostatni wtorek przez węgierskiego BUX-a linii biegnącej po dołkach z października i listopada kończy ponad-miesięczne odreagowanie wyprzedaży sprzed dwóch miesięcy. W tym kwartale Budapeszt jest najgorszym rynkiem pod względem stopy zwrotu. Spadł już o 11%, a po uwzględnieniu deprecjacji forinta wobec dolara o blisko 15%. Tak słabo wypada jeszcze Argentyna. Zmiana nastawienia do węgierskiego parkietu jest bardzo wyraźna i na razie nic nie wskazuje, by miało się w najbliższym czasie zmienić. Po środowym ruchu powrotnym do przebitej linii krótkoterminowego trendu, w piątek BUX poszedł znów mocno w dół. Znalazł się przy 61,8-proc. zniesieniu ruchu w górę z drugiej połowy października. Zniżka poniżej tego wsparcia otworzy drogę nie tylko do przełamania jesiennego dołka, ale ataku na szczyt z I kwartału tego roku, ukształtowany poniżej 19 tys. pkt.

Polaryzacja wśród banków

Sytuacja na rynku węgierskim ma z naszego punktu widzenia ogromne znaczenie dlatego, że od wiosny tego roku utrzymuje się bardzo ścisła (przekraczająca poziom 0,9) korelacja WIG20 z BUX-em. To samo dotyczy innych aktywów, czyli obligacji i walut, co wzmacnia znaczenie wzajemnych powiązań. W odniesieniu do złotego i forinta nieco się one rozluźniły, ale można to przypisać lokalnemu czynnikowi, jakim była sprawa wymiany walut przez Ministerstwo Finansów.

Układ sił na rynku największych firm pozostaje niezmieniony. Mocny pozostaje KGHM, odrabianie strat opornie idzie PKN-owi. W tej sytuacji o poziomie WIG20 decydują banki. Tutaj jednak też mamy sporą polaryzację. Od stawki odstaje PKO BP, mniej więcej zgodnie z rynkiem zachowuje się Pekao, lepiej od niego wypadają BPH, a szczególnie BZ WBK. W sumie jednak indeks WIG-Banki nie zdołał dotrzeć jeszcze do szczytu ustanowionego w połowie września. Tygodniowy MACD utrzymuje drugi miesiąc sygnał sprzedaży, co przemawia przeciwko biciu rekordu.

Informacje o możliwości zaprzestania udzielania kredytów walutowych przez nasze banki może przyczynić się do ostrożnego nastawienia inwestorów do tej branży. Nie chodzi tylko o prawdopodobny negatywny wpływ na wielkość popytu na kredyty hipoteczne (obsługa złotówkowego zadłużenia jest teraz mniej więcej dwa razy droższa od tego we frankach, więc część osób mogłaby odkładać decyzję o wzięciu kredytu) oraz ubytek dochodów związany z wymianą walut. Taka decyzja (zalecenie) mogłaby stworzyć wrażenie ręcznego sterowania gospodarką, co szczególnie w oczach zagranicznych inwestorów byłoby źle odbierane.

W obecnej sytuacji możliwy jest spadek WIG-Banki w stronę październikowego dołka. Potwierdzeniem, że tak właśnie będzie, stanie się przełamanie 44 715 pkt, czyli górki z początku listopada.

Reklama
Reklama

Złoty coraz mocniejszy

Z badania GPW wynika, że najważniejszą rolę wśród zagranicznych inwestorów na naszym rynku odgrywają ci z Londynu. To oznacza, że trwająca aprecjacja złotego jest korzystnym dla nich zjawiskiem. Jednocześnie podnosi ceny naszych akcji dla posiadaczy wspólnej waluty, którzy mogą zastanawiać się, czy ich atrakcyjność jest na tyle duża, by pokryć ryzyko ewentualnego spadku notowań złotego. Niskie obroty na ostatnich sesjach mogą wskazywać na powstrzymywanie się z decyzjami "zagranicy". Jeśli rzeczywiście tak jest, to odreagowanie spadku euro wobec dolara mogłoby niekorzystnie wpłynąć na decyzje tej grupy podmiotów.

Jednocześnie skala wzrostu złotego wobec euro w obecnym kwartale jest znaczna w porównaniu z IV kwartałem 2004 r. Przeciętna cena wspólnej waluty w ostatnich trzech miesiącach minionego roku wynosiła 4,225 zł, gdy teraz średnia od końca września to 3,93 zł. Skala rocznego spadku sięga już 7,1%. To nieco mniej niż w III kwartale, kiedy w porównaniu z tym samym okresem 2004 r. średnia cena euro obniżyła się o 9,2%. Wobec tego zrozumiała jest niechęć inwestorów do akcji eksporterów. Na przykład Groclin i Dębica są teraz o połowę tańsze niż w szczytowym momencie, a i tak nie ma zbyt wielu chętnych do kupowania ich walorów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama