Reklama

Czekanie na konkrety

I kwartał przyszłego roku pokaże, jak rząd rzeczywiście chce pobudzać budownictwo mieszkaniowe. Deweloperzy liczą przede wszystkim na zmniejszenie barier administracyjnych. Na stymulację popytu dopłatami do kredytów przyjdzie jeszcze poczekać.

Publikacja: 10.12.2005 06:39

Wciąż nie wiadomo, w jaki sposób rząd chce budować obiecane miliony mieszkań. Przypomnijmy - w październiku 2004 r. światło dzienne ujrzał program mieszkaniowy PiS "Rodzina na swoim", zakładający powstanie 3 mln mieszkań w 8 lat. Wszystko dzięki dopłatom do kredytów. Osoby o "przeciętnych i niskich" dochodach mogłyby liczyć na taką pomoc państwa, dzięki której miesięczna rata spłaty nie przekraczałaby 500 zł. Warunek - powierzchnia kupowanego mieszkania nie mogłaby przekraczać 50 m2, a jego koszt - 100 tys. zł (dla rodzin wielodzietnych limity te miały być odpowiednio zwiększane). Tak miało wyglądać tzw. budownictwo społeczne. Nikt wówczas nie traktował tych zapowiedzi poważnie... Do czasu.

Budżet bez śladu dopłat

PiS wygrał wybory, prezentując identyczny program w kampanii. Podobne zapisy znalazły się potem w planach rządu. Wreszcie, w projekcie budżetu na 2006 r. założono, że budownictwo społeczne tak bardzo "rozkręci" inwestycje, że wpływy z VAT będą prawie o 13% wyższe niż w poprzednim projekcie. Wszystko zatem wskazuje, że ów program trzeba traktować poważnie.

Gorzej, że w projekcie budżetu nie widać pieniędzy na obiecane dopłaty. Przyszłoroczne środki Krajowego Funduszu Mieszkaniowego (to on miał zapewnić finansowanie) uszczuplono o 100 mln zł na rzecz Funduszu Termomodernizacji. Budżet KFD będzie podobny do tegorocznego. Teoretycznie Bank Gospodarstwa Krajowego (administruje Funduszem) może się zapożyczyć na rynku międzynarodowym, emitować może też obligacje. Pamiętać jednak trzeba, że KFD wykorzystywany jest także do finansowania Towarzystw Budownictwa Społecznego. Skąd więc baza dla dalszego lewarowania?

Podaż ważniejsza

Reklama
Reklama

Przedstawiciele resortu transportu i budownictwa mówili PARKIETOWI, że szczegółowe projekty poręczeń i dopłat z Funduszu będą gotowe w I kwartale 2006 r., a sam program jest realistyczny i nie wymaga znacznych środków. Dlatego też branża deweloperska wstrzymuje się z recenzją tych pomysłów. Zamiast tego lobbuje, aby ministerstwo zajęło się raczej stroną podażową rynku - uprościło prawo budowlane, ułatwiło zdobywanie gruntów, a także ułatwiło dojście do kredytów.

Resort na przyszły rok obiecał nowe prawo budowlane z prostszą procedurą odbioru budynków, a także dogadanie się z samorządami w sprawie planów zagospodarowania (powstaną m.in. założenia polityki miejskiej). Niespodzianką dla wielu może być obowiązkowy rachunek powierniczy przy inwestycjach deweloperskich. To dobry punkt wyjścia do wprowadzenia rządowych poręczeń kredytów zaciąganych przez firmy na początku budowy.

Jest też zła informacja - maleją szanse, abyśmy wywalczyli w Unii Europejskiej dłuższe stosowanie niższej 7-proc. stawki VAT na usługi budowlane. Teraz mamy do tego prawo do końca 2007 r. Rząd próbuje, ale na razie nie znalazł odpowiedniego poparcia wśród innych członków UE.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama