Patrząc z perspektywy całego dnia na piątkową sesję na rynku terminowym niczym szczególnym się ona nie wyróżniła. Grudniowe kontrakty na indeks dużych spółek otworzyły się na poziomie 2556 pkt i przez pierwsze 2,5 godziny pozostawały na podobnym poziomie. Później nastąpił szybki, 1-proc. spadek, który przez kolejne trzy godziny był systematycznie odrabiany. W efekcie kontrakt FW20Z5 zakończył dzień i tydzień na poziomie 2545 pkt.

Na wykresie dziennym FW20Z5 został wyrysowany czarny korpus z dłuższym dolnym cieniem. Świeca ta nie wnosi nic nowego do obrazu rynku, natomiast doskonale wpisuje się w obraz stabilizacji, w jakiej rynek pozostaje od ponad tygodnia. Wspomniana stabilizacja z uwagi na to, że ma ona miejsce na poziomie październikowego szczytu (2538 pkt), ale jednocześnie doszło do niej w efekcie dość wyraźnego trendu wzrostowego, może być zarówno ostatnim akordem tego trendu, jak również tylko przystankiem w dalszej drodze na północ.

Brak sygnałów sprzedaży na wskaźnikach, przewaga popytu na wykresach, jak również oczekiwania na wzrost w grudniu i styczniu (rajd św. Mikołaja, efekt stycznia), to obecnie podstawowe argumenty przemawiające na korzyść byków. Sytuacja techniczna na wykresie tygodniowym kontraktów również potwierdza przewagę popytu. Co prawda może niepokoić obserwowany spadek obrotów w ostatnich tygodniach, ale to nie musi nic oznaczać.

W dalszym ciągu natomiast trudno znaleźć argumenty za końcem zwyżek. W oczy rzucają się duże negatywne dywergencje wykresu z RSI czy MACD, ale to tylko ostrzeżenie. Sygnałów sprzedaży wciąż brak. Dlatego też na tę chwilę wydaje się, że co prawda z wąskim stop-lossem, ale grudzień lepiej przesiedzieć jednak na longach dokupowanych na lokalnych korektach.