Banki inwestycyjne tradycyjnie otworzą kolejny sezon kwartalnych raportów finansowych amerykańskich spółek giełdowych. Ich rok obrachunkowy kończy się w listopadzie, dlatego mogą pochwalić się wynikami znacznie wcześniej, niż inne firmy. Jako pierwszy sprawozdanie finansowe już jutro przedstawi Lehman Brothers.
Analitycy przewidują, że łączny zysk netto Lehmana i trzech innych gigantów - Goldman Sachsa, Morgana Stanleya i Bear Stearnsa - wzrósł w IV kwartale o 20% i wyniósł 4 mld USD (wyższy był tylko raz w historii, w I kwartale br.). W całym minionym roku mogły zaś zarobić nawet rekordowe 14 mld USD, o 10% więcej niż rok wcześniej.
Banki robią kokosowe interesy na obsłudze transakcji na rynku kapitałowym. Z pośrednictwa w fuzjach i przejęciach pochodzi ok. 14% przychodów. Tymczasem ten rok jest pod tym względem najlepszy od pięciu lat. Między wrześniem a listopadem na świecie ogłoszono fuzje i przejęcia za 682 mld USD, aż o 50% więcej niż przed rokiem. - Wierzymy w podtrzymanie dobrej koniunktury, szczególnie w Europie - przyznał niedawno szef Lehmana Richard Fuld.
Czwarty kwartał finansowy okazał się jeszcze lepszy - najlepszy w historii - pod kątem emisji akcji, z których Wall Street też ma dużą część profitów. Jak podaje Bloomberg, na całym świecie firmy sprzedały papiery za 140 mld USD, aż o 19% więcej niż rok wcześniej. W Stanach wartość ofert akcji wzrosła jeszcze mocniej, o 32%, do 38 mld USD. Zarówno u siebie, jak i globalnie, największą część z nich obsłużył Morgan Stanley.
Największy udział w przychodach - w pierwszych trzech kwartałach wyniósł ok. 56% - nowojorskich banków inwestycyjnych ma jednak handel na własny rachunek. Instytucje w tym roku korzystały głównie z koniunktury na rynku surowcowym. Handlowały ropą, gazem i złotem, zarabiając na tym sporo pieniędzy.