"Pojawiające się głosy na temat możliwości wcześniejszych wyborów są niepokojące z perspektywy finansów publicznych, ponieważ oznaczałoby to doraźne działanie obecnego rządu" - powiedziała Wasilewska-Trenkner dziennikarzom w poniedziałek.
W piątek szef PiS Jarosław Kaczyński zasugerował, że przyspieszone wybory parlamentarne są jedną z możliwości w sytuacji braku większościowego rządu.
Wcześniej w poniedziałek wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej (PO) Jan Rokita ocenił, że wcześniejsze wybory parlamentarne mogą odbyć się w Polsce już wiosną 2006 roku, m.in. dlatego, że PiS mogłoby odnieść z tego korzyści, zwiększając swoje poparcie, a ma sposoby, by do tego doprowadzić - np. poprzez nieprzyjęcie budżetu 2006.
W ub. poniedziałek tygodnik "Newsweek" napisał, że Jarosław Kaczyński podjął już decyzję o wcześniejszych wyborach, które miałyby się odbyć razem z wyborami samorządowymi, tj. 14 maja 2006 roku. Kaczyński miał przedstawić swojej partii alternatywę: albo wcześniejsze wybory, albo koalicja z Samoobroną. Miał obiecać także obecnemu premierowi Marcinkiewiczowi utrzymanie tego stanowiska po wyborach.
Informacjom tym zaprzeczył później rzecznik PiS Adam Bielan.