W ostatnim czasie najbardziej popularną frazą w języku polskim stało się określenie "moherowa koalicja", oznaczająca nieformalną koalicję parlamentarną PiS z Samoobroną i LPR. Po miodowym okresie zgodnej współpracy, ostatnio koalicja tych partii zadrżała w posadach. Samoobrona i LPR zaczęły poważnie narzekać na niektóre decyzje PiS (zdaniem populistów, rząd Kazimierza Marcinkiewicza niezbyt hojnie wydaje pieniądze podatników) i grozić wycofaniem poparcia dla mniejszościowego rządu. PiS odwzajemnił się groźbą przeprowadzenia przedterminowych wyborów, co w obliczu ostatnich sondaży opinii publicznej, sugerujących bardzo niskie poparcie dla Samoobrony i LPR, a bardzo wysokie dla PiS, wzmacnia pozycję negocjacyjną tej ostatniej partii wobec wymienionych wcześniej.

Politycy PiS mają w tej chwili kilka scenariuszy do wyboru. Po pierwsze, mogą nadal próbować dogadywać się z Samoobroną i LPR, a nawet zawrzeć - z którąś lub z obiema tymi partiami - formalną koalicję rządową. Po drugie, brak poparcia Samoobrony i LPR dla ustaw proponowanych przez PiS może skłonić tę ostatnią partię do podjęcia kolejnej próby zawiązania koalicji z Platformą Obywatelską, co byłoby na pewno przychylnie przyjęte przez rynek.

Trzeci scenariusz to doprowadzenie przez PiS do przedterminowych wyborów. W obliczu dobrych wyników sondażowych, ta ostatnia opcja daje PiS szansę na uzyskanie większości miejsc w Sejmie i utworzenie samodzielnie większościowego rządu. Taka sytuacja byłaby prawdopodobnie postrzegana lepiej niż obecna, gdy PiS musi się co chwila odwoływać do poparcia ugrupowań populistycznych. Natomiast gdyby uzyskanie większości okazało się niemożliwe, PiS mógłby powrócić do rozmów koalicyjnych z PO (co byłoby równoznaczne z wariantem drugim) lub ponownie budować nieformalną lub formalną koalicję z populistami (to byłby de facto wspomniany wcześniej pierwszy scenariusz).

Co z tego wynika dla rynku finansowego? Otóż, wydaje się, że tak długo, jak łaska wyborców nie sprzyja populistom, żaden z możliwych scenariuszy, w tym przedterminowe wybory parlamentarne, nie jest gorszy niż obecna sytuacja. W przypadku konieczności przeprowadzenia wcześniejszych wyborów z pewnością mielibyśmy do czynienia ze zwiększoną nerwowością na rynku i odwrotem od polskich aktywów, ale byłaby to przejściowa tendencja. Ponieważ jednak nie wydaje się, aby wynik przedterminowych wyborów w najbliższych miesiącach mógł doprowadzić do powstania gorszego, z punktu widzenia postrzeganych przez rynki finansowe perspektyw polityki gospodarczej, układu politycznego w parlamencie, to chwilowe osłabienie polskiego rynku stałoby się okazją do zakupów przecenionych aktywów złotowych. Przedterminowe wybory mogą się okazać dla rynku szansą na utworzenie rządu zdolnego do prowadzenia lepszej polityki gospodarczej niż obecny.

Z przedstawionych scenariuszy najbardziej prawdopodobny jest jednak wariant trwania "moherowej koalicji". Wymagać będzie od wszystkich (zarówno samych koalicjantów, jak i rynków finansowych oraz opinii publicznej) silnych nerwów. Intensywne targi będą trwać zapewne nie tylko przy okazji kolejnych ustaw budżetowych, ale także w przypadku wielu innych kwestii z zakresu szeroko pojętej polityki gospodarczej. W takiej sytuacji relatywnie małe będą szanse na uchwalenie ustaw tworzących mocne podstawy pod szybki wzrost gospodarczy w długim okresie, a finanse publiczne balansować będą na granicy limitów dopuszczanych przez unijne i polskie normy.