Analityk Piotr Banasik wyznaczył cenę docelową papierów TIM-u na 11,2 zł. To o 30% więcej niż kurs w dniu sporządzenia raportu (9 grudnia) - 8,6 zł. Wczoraj notowania wzrosły o 2,2% do 9,2 zł.

Firma jest jednym z największych hurtowych dystrybutorów materiałów elektrotechnicznych. "TIM ma szanse już wkrótce zostać krajowym liderem na rynku (obecnie zajmuje drugie miejsce)" - uważa analityk. "Niewykluczone że nastąpi to już w przyszłym roku".

Spółka chce się rozwijać organicznie, nie planuje akwizycji ani nowych emisji. Jak zaznacza P. Banasik, brak ryzykownych projektów związanych ze znacznymi nakładami zwiększa prawdopodobieństwo wypłaty wysokich dywidend. "Dużym plusem dla akcjonariuszy spółki jest bardzo wysoka rentowność (zwrot na kapitale przekraczający zdecydowanie 30%), która naszym zdaniem utrzyma się w kolejnych latach, ciągły wzrost wydajności liczony na jednego zatrudnionego oraz plany wypłaty dywidendy z generowanych zysków" - ocenia analityk.

Zdaniem BM BPH, zrealizowanie tegorocznej prognozy (15 mln zł zysku i 250 mln zł obrotów) będzie wymagało odnotowania w IV kwartale przychodów na poziomie 82 mln zł (o 27,7% wyższych niż w IV kw. 2004 r.) i 5,8 mln zł zysku netto (o 61% wyższego). "Zadanie przed spółką jest dość ambitne, lecz całkowicie realne" - uważa analityk. Szacuje, że dywidenda z zysku za 2005 r. powinna być nie mniejsza niż 50%, czyli ok. 7,5 mln zł, co da 0,37 zł na akcję.

Według prognoz P. Banasika, przychody ze sprzedaży TIM-u wzrosną z 250 mln zł w 2005 roku do 320 mln zł w roku 2007. Zysk netto zwiększy się z 15 mln zł do 21,5 mln zł w 2007. Analityk zaznacza, że jego szacunki są dość konserwatywne i przy korzystnych warunkach wewnętrznych i zewnętrznych mogą być przekroczone.