W poniedziałek ujawniliśmy, że ministerstwo kończy prace nad nowym sposobem opodatkowania aut. Stosowana obecnie akcyza nie zapobiegła zalewowi tanich aut z Zachodu. Kwestionuje ją także Komisja Europejska. MF sięgnęło więc ponownie do projektu podatku ekologicznego z marca tego roku. Zakładał, że taksa płacona przy pierwszej rejestracji aut będzie zależeć nie od wartości, ale od iloczynu pojemności skokowej silnika i normy spalania spalin (im starsza, tym większy podatek). Propozycja nie znalazła wtedy poklasku wśród posłów. Nikt nie odważył się wystąpić przeciwko importerom tanich, używanych pojazdów.

Co takiego rząd zmieni, aby uniknąć powtórki scenariusza? - Autorów ustawy prosiłam, żeby podatek nie był restrykcyjny dla samochodów o mniejszej pojemności - przyznała wczoraj na spotkaniu z branżą Teresa Lubińska, minister finansów. Jak przyznał autor projektu - wiceminister Jarosław Neneman - zmniejszeniu ulegnie opłata za 1 cm3 pojemności skokowej silnika (w projekcie z marca wynosiła 1 zł). Tyle tylko, że podatek będzie rósł ze wzrostem pojemności szybciej niż liniowo. Eksperci mówią już o "wzorze Nenemana".

To nie wszystko. - Istotną modyfikacją jest uwzględnienie wartości samochodu przy wymiarze podatku - ujawnił J. Neneman. Nie chodzi bynajmniej o to, by właściciele sami dokonywali wycen (tak, jak to się dzieje przy poborze akcyzy). MF chce wprowadzić procentowe obniżenie podatku - tym wyższe, im starszy samochód. - Procent będzie oderwany od faktycznego stanu pojazdu - zastrzegł wiceminister. Resort przedstawi za to ogólne współczynniki deprecjacji, uśredniając statystyki cen używanych pojazdów opracowywanych przez EurotaxGlass's. Z tabel tej firmy korzystały do maja 2004 r. izby celne przy weryfikacji deklaracji importerów aut.

Podatnicy, którzy uznają, że rzeczywisty spadek wartości ich auta przewyższa ten "urzędowy", będą mieli prawo powołać rzeczoznawcę. MF spodziewa się jednak, że takich przypadków będzie niewiele. - Zaoferujemy hojną ścieżkę spadku wartości, aby nie było żadnych zarzutów - tłumaczy J. Neneman.

Branża powstrzymuje się od oceny pomysłów resortu, czekając na oficjalny projekt. Producenci i dilerzy wywalczyli jednak, aby resort w ogóle nie rozważał koncepcji rocznej opłaty (sugeruje ją Unia Europejska). Przyczyna jest prosta - jednorazowa taksa skuteczniej bowiem zmniejsza opłacalność importu tanich, używanych pojazdów.