Na wykresie amerykańskiego S&P 500 powstaje chorągiewka. Ponieważ jest to formacja kontynuacji trendu, można się spodziewać kolejnej fali zakupów. Sytuacja techniczna jak najbardziej sprzyja zatem tradycyjnemu efektowi Świętego Mikołaja. Jeżeli S&P 500 wybije się w górę ze wspomnianej formacji, to nie powinno być problemu ze zwyżką przynajmniej do 1275 pkt. Indeks ma zatem szansę zakończyć rok na maksimum.

Problem polega jednak na tym, że kolejna fala zwyżkowa wcale nie musi być tak silna, jak ta w listopadzie. Po przebiciu ostatniego szczytu (1268 pkt) indeks bardzo szybko dotrze do długoterminowego oporu. Jest nim górne ramię zwyżkującego klina, kształtującego się od początku ub.r. Obecnie linia ta przebiega w okolicy 1275-1280 pkt. Na tę właśnie wysokość ma szansę dotrzeć S&P 500 po wybiciu ze wspomnianej chorągiewki. Tak silny opór zmniejsza prawdopodobieństwo zwyżki w styczniu. Pojawia się raczej ryzyko, że będziemy obserwować raczej przecenę - tak jak przed rokiem.

Interesująco wygląda sytuacja techniczna średniej przemysłowej Dow Jones. W połowie listopada indeks wybił się w górę z wielomiesięcznego symetrycznego trójkąta. Impuls ten okazał się jednak niewystarczający do pokonania tegorocznego maksimum z marca (10 940 pkt). Trwająca obecnie korekta to bezpośrednia konsekwencja tej nieudanej próby. Szansę na powstrzymanie przeceny daje szczyt z końca lipca - 10706 pkt. Jeśli na amerykańskie rynki ma zawitać ponownie wzrost, odbicie Dow Jonesa od tej bariery będzie zapewne połączone z wybiciem S&P 500 ze wspomnianej chorągiewki.

Na razie niewiele wskazuje też na zakończenie dobrej koniunktury na giełdach Europy Zachodniej. Niemiecki DAX znajduje się u szczytu trendu wzrostowego. Nie został jeszcze zrealizowany potencjał wzrostowy wynikający z konsolidacji, w jakiej DAX przebywał od września do połowy listopada. Powinien on pozwolić na zwyżkę niemal do 5500 pkt. Właśnie w tej okolicy znajduje się opór wynikający ze szczytu z marca 2002 r. (5462 pkt).