Unijna dyrektywa o komunikacji elektronicznej przewiduje, że użytkownik telefonu ma prawo do pozostawienia sobie numeru przy zmianie operatora. Od akcesji w maju 2004 r. Polska ma z tym kłopoty. Sejm dopiero w lipcu 2004 r. uchwalił prawo telekomunikacyjne, które nałożyło stosowny obowiązek na operatorów. Zaraz po tym prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty zawiesił jednak konkretny przepis ustawy. Argumentował, że firmy potrzebują czasu, aby przygotować centrale do zmian.
Dla trzech sieci komórkowych termin "zawieszenia" minął 10 października. Od tego momentu "pilotażowo" oferują przenoszenie numerów przy zmianie sieci. W praktyce zgadzają się na migrację klienta tylko wtedy, kiedy mogą przetestować, czy tzw. przenośność działa (dlatego np. mogą zgodzić się na przyjęcie nietypowych użytkowników, np. tych, do których często ktoś dzwoni z zagranicy). Pozostali chętni usłyszą, że komercyjne wdrożenie usługi nastąpi w połowie stycznia. Operatorzy GSM przyznają się, że zawarli dopiero po kilkadziesiąt umów o zachowanie numeru.
Jeszcze gorzej wygląda prawo do migracji z zachowaniem numeru w sieciach stacjonarnych. Choć URTiP dał w tym przypadku operatorom czas do stycznia, to do tej pory jedynie operatorzy alternatywni podpisali między sobą umowy o rozliczenie abonentów. Czeka ich jeszcze porozumienie z głównym graczem - Telekomunikacją Polską.
Nic więc dziwnego, że Bruksela, po kilku monitach, zdecydowała o pozwaniu Polski do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za niewdrożenie dyrektywy. ETS może wymierzyć nam kary finansowe. Wciąż jeszcze mamy kilka tygodniu na udowodnienie KE, że sytuacja poprawiła się. Tyle bowiem zajmie eurourzędnikom przygotowanie wniosku. - Namawiam do wdrożenia prawa jak szybko to tylko możliwe - mówiła wczoraj Viviane Reding, komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów.
Rozpoczął się wyścig z czasem. - Pełne wdrożenie usługi zarówno w sieciach komórkowych, jak i stacjonarnych, nastąpi do końca I kwartału 2006 r. - obiecała wczoraj w Sejmie Anna Streżyńska, wiceminister w resorcie transportu i budownictwa odpowiedzialna za łączność. URTiP skontroluje, jak przygotowani są operatorzy, a kolejnych terminów na wdrożenie "przenośności" już nie będzie.