Dochodzenie jest częścią szerszego śledztwa wobec prezesa Banku Włoch, któremu wcześniej zarzucono bezprawne blokowanie przejęcia włoskiego banku Antonveneta przez holenderską spółkę ABN Amro. Według włoskiej prasy, istnieją niezbite dowody, m.in. zapisy rozmów telefonicznych, na to, że Fazio starał się nie dopuścić do wejścia na włoski rynek ABN Amro.
Osobiście wielokrotnie interweniował w tej sprawie i używając patriotycznych argumentów przekonywał o potrzebie zachowania spółki z Padwy we włoskich rękach. Okazało się jednak, że chodziło przede wszystkim o jego protegowanego i przyjaciela Gianpiero Fioraniego, do niedawna szefa banku BPI, który też chciał kupić Antonvenetę.
Fiorani darzył Fazio nie tylko przyjaźnią, ale obdarowywał go też kosztownymi prezentami. Gdy wyszło to na jaw, koalicja rządowa chciała odwołać Fazio ze stanowiska, ale nie udało się, bo jest to we Włoszech posada dożywotnia.
Czarne chmury ponownie zaczęły gromadzić się nad Fazio w miniony wtorek, gdy Fiorani został aresztowany pod zarzutem kierowania organizacją przestępczą i dokonania licznych oszustw oraz fałszerstw w BPI.
Teraz prokuratura sprawdza, czy Fazio nie udostępniał Fioraniemu tajnych informacji z przebiegu sprawdzania oferty ABN Amro. Sytuacja Fazio pogorszyła się, bo za nadużycie stanowiska służbowego groziło mu jedynie od pół roku do 3 lat więzienia. Niedozwolone wykorzystanie poufnych informacji zagrożone jest we włoskim prawie karnym pozbawieniem wolności od roku do 6 lat oraz grzywną od 20 tysięcy do 3 mln euro.