Reklama

Trudno o tańszy rynek

Z Wiesławem Rozłuckim, prezesem GPW w Warszawie, rozmawia Urszula Zielińska

Publikacja: 17.12.2005 12:19

Pomówmy o sukcesach i porażkach w mijającym roku.

Oczywistym sukcesem jest liczba debiutów, podobnie jak w 2004 roku. Ten rok był najlepszy w historii warszawskiej giełdy pod różnymi względami, np. poziomu indeksów czy obrotów. Byliśmy do tego bardzo dobrze przygotowani technicznie. Obroty są kilkakrotnie większe niż dwa lata temu. Ich udźwignięcie wymagało przygotowania. Nasza sprawność operacyjna wszystkim inwestorom wydaje się oczywista. Ale mogę zapewnić, że to nie jest takie oczywiste. Wymaga sporych nakładów i codziennej wysokiej staranności. Bardzo mnie cieszy - i to też jest sukces naszego rynku - że rosną obroty opcjami. Od sierpnia obserwujemy wzmożone zainteresowanie opcjami na indeks. W ślad za tym rozpoczęliśmy handel opcjami na akcje. Początek jest umiarkowany: ani mocny, ani słaby. Wydaje się jednak, że okres dojrzewania rynku do tego rodzaju instrumentów musi potrwać kilkanaście miesięcy.

Opcje to ostatni instrument, który czyni rynek zaawansowanym. Tego nam brakowało. Teraz w zasadzie mamy kompletną ofertę. W zasadzie, bo od dłuższego czasu liczę jeszcze na ETF-y (Exchange Trade Funds). Dotychczas jednak nie udało nam się skłonić żadnego z emitentów czy pośredników do wprowadzenia ich na naszą giełdę. Jest to w pewnym sensie porażka, bo czołowe giełdy mają ten instrument w ofercie. Widocznie w opinii globalnych emitentów nasz rynek jest ciągle za mały.

Zrobiliśmy również postęp, jeśli chodzi o ład korporacyjny. Przyjęliśmy w tym roku zmodyfikowany kodeks. Jestem bardzo zadowolony zarówno ze stopnia, w jakim emitenci go akceptują, jak i z dialogu, który w związku z tym trwa wokół zasad.

Pana zdaniem ład korporacyjny wpływa na wycenę spółek?

Reklama
Reklama

Jakości ładu korporacyjnego w firmie nie da się ocenić jednym wskaźnikiem. Mam jednak wrażenie, że spółki, które mają dobry ład korporacyjny, dobre relacje nadzorcze i właścicielskie, są wyceniane wyżej. Choć jeszcze lepiej te zależności widać w sytuacji przeciwnej: gdy corporate governance szwankuje, wyceny spadają w sposób spektakularny.

Jest jedna zasada, bardzo trudna, która dotyczy niezależnych członków w radach nadzorczych. Wprowadziło ją 24% spółek. W WIG20 ten odsetek jest wyższy i wynosi 40%. Wbrew obiegowym opiniom, mnie ten rezultat cieszy, bo jest to najbardziej kontrowersyjna zasada. Zyskała spory przyczółek i sądzę, że z każdym rokiem będzie mieć więcej zwolenników.

Czy 2005 rok był rekordowy również pod względem wyników GPW?

Tak. Zysk będzie, moim zdaniem, nawet dwukrotnie wyższy niż w ubiegłym roku. Nie zdecydowaliśmy się wprowadzić czasowej obniżki opłat dla członków giełdy, która wywołała kontrowersje w zeszłym roku. Wówczas Rada Nadzorcza GPW po długich dyskusjach przyjęła taką politykę. W tym roku nie proponowaliśmy tego i chyba nie będziemy proponować, wychodząc z założenia, że był to rok udany zarówno dla giełdy, jak i domów maklerskich. Ważne jest, aby giełda co roku obniżała opłaty i bardzo nam zależy, aby efekty obniżek były przenoszone na ostatecznych klientów. Czasowe rabaty nie dają takich rezultatów. Aby obniżać ceny na stałe, potrzebne będzie przekonanie Rady i akcjonariuszy giełdy do tego, że jest to firma o dużej zmienności wyników. W dobrych czasach może zarobić bardzo dużo, a w złych - może mieć straty.

Jaki będzie przyszły rok? Rynek się zmienia...

Moim zdaniem, nadal najważniejszym czynnikiem, który zadecyduje o wynikach GPW, będzie koniunktura. Jeśli będzie dobra, wszystkim będzie dobrze i żadne zmiany w prawie nikomu krzywdy nie zrobią; będą miały marginalne znaczenie. Jeśli zaś chodzi o koniunkturę - jestem optymistą. Wierzę, że polska gospodarka będzie się dobrze rozwijać, a rząd będzie się zachowywał odpowiedzialnie. Nie spodziewam się działań, które mogłyby pogorszyć sytuację polskich przedsiębiorstw. A dziś nikt już nie ma chyba wątpliwości, że jeśli kondycja gospodarki jest dobra, to giełda ją odzwierciedla.Jeśli chodzi o zmiany w architekturze rynku, to będziemy mieć do czynienia z jego dekoncentracją. Kończy się okres, gdy właściwie wszystkie transakcje przechodziły przez giełdę. Mając to na uwadze, walczymy, aby rynek zachował przejrzystość.

Reklama
Reklama

W jaki sposób Unia Europejska dba

o przejrzystość zdekoncentrowanego rynku?

Najbardziej kontrowersyjny temat to tzw. internalizacja, czyli przeprowadzanie transakcji wewnątrz domu maklerskiego, czy banku, bez przesyłania zleceń na giełdę. Dyskusja w Europie idzie w tym kierunku, aby instytucja po zawarciu transakcji miała obowiązek natychmiast poinformować o tym rynek. W przeciwnym razie, gdy powstanie kilka minirynków, inwestor będzie miał dostęp tylko do informacji z rynku publicznego. Wtedy rzeczywiście może powstać uprzywilejowana "grupa trzymająca giełdę".

Chcę przy okazji powiedzieć jeszcze jedno: dochodzę do wniosku, że toczy się walka między londyńskim City z jednej strony, a z drugiej - giełdami i domami maklerskimi z Europy kontynentalnej. Nie zapominajmy, że nowe zasady, jeśli zostaną wprowadzone w sposób dosłowny, będą zobowiązywać dom maklerski do przesłania zleceń na rynek oferujący najlepszą cenę. Jeżeli lepsze ceny będą w Londynie, to domy maklerskie będą musiały tam kierować zlecenia, a co za tym idzie - nie będą mogły przeprowadzać transakcji u siebie (czyli ich internalizować). Taki obowiązek spowoduje konieczność zbudowania niezbędnej do tego, skomplikowanej infrastruktury, co obciąży nasze domy maklerskie. Mam wrażenie, że na razie nie doceniają one tego ryzyka. Będą budowniczymi infrastruktury, ale skorzystają na tym market-makerzy z londyńskiego City.

Kiedy dyskusja na ten temat powinna się zakończyć?

2007 rok to nieprzekraczalny termin. Do tego czasu wszystkie kraje europejskie muszą być gotowe do wprowadzenia zmian. Niepokoi mnie, że my chcemy zastosować pewne rozwiązania jako jedni z pierwszych i że dopiero później przekonamy się, jakie mają luki.

Reklama
Reklama

Jakie będą konsekwencje zmian dla GPW i jej wyników?

W 2006 roku, naszym zdaniem, wpływ nie będzie duży. Spodziewamy się, że przyzwyczajenie inwestorów do pewnych standardów weźmie górę i zmiany będą zachodzić stopniowo. Przeniesienie obrotów z giełdy warszawskiej nastąpi, ale skala tego zjawiska nie będzie duża. Nie chciałbym podawać wskaźników. Mamy je, ale stanowią naszą tajemnicę handlową.

Wiceprezes Szeliga mówił, że GPW spodziewa się spadku wartości transakcji pakietowych o 20-70%...

Tak, liczymy się z taką możliwością. Pytanie, kiedy to się może stać. Będziemy się starać, aby transakcje pakietowe na giełdzie były zawierane na nie gorszych warunkach niż gdzie indziej.

Jaki jest udział wpływów z tytułu transakcji pakietowych w przychodach GPW?

Reklama
Reklama

Około 5%.

Kiedyś GPW rozważała możliwość utworzenia własnego alternatywnego systemu transakcyjnego, tzw. ATS-u...

Nadal jest to w fazie analiz. Na razie nie widzę ekonomicznego uzasadnienia - ani dla nas, ani dla nikogo innego - aby uruchamiać taki system. Za pół roku mogę mieć inne zdanie. Proszę mnie o to wtedy zapytać.

Nie mógłby to być taki "low-cost" dla małych spółek?

To pytanie to dowód na to, że nasza kampania promocyjna jeszcze się nie rozpoczęła. Chcemy uświadomić wszystkim, że koszty wejścia na GPW już teraz są niezwykle niskie. Już dzisiaj GPW jest rynkiem "low-cost" dla małych spółek. Funkcjonuje opinia, że na londyńskim AIM-ie, który jest częścią giełdy londyńskiej, koszty są niskie. Oświadczam więc, że koszt wejścia na GPW jest średnio ok. 3 razy mniejszy niż na AIM dla takiej samej spółki. Całkowity koszt debiutu giełdowego jest nawet niższy niż na Ukrainie. Zdarzyło się, że całkowity koszt wejścia na rynek regulowany GPW wyniósł 150 tys. zł, niecałe 40 tys. euro.

Reklama
Reklama

Nie za bardzo wyobrażam sobie, aby było wykonalne stworzenie rynku z prawdziwego zdarzenia o jeszcze niższych standardach cenowych.

Ilu prywatyzacji przez giełdę spodziewa się Pan w 2006 r.?Niedawno minister stwierdził, że będą co najmniej dwa takie projekty: sprzedaż Ruchu i jednej z firm wydobywczych. Szczerze mówiąc, liczę na więcej.

A ile spółek prywatnych zadebiutuje w Warszawie w przyszłym roku?

Mamy drugi z kolei bardzo dobry pod tym względem rok. Nasze trzecie miejsce pod względem liczby debiutów wśród giełd europejskich jest przedmiotem zazdrości. Na przyszły rok mamy skromniejsze założenia. Mówią o kilkunastu spółkach, które pojawią się na parkiecie. To cel łatwy do wykonania, jeśli koniunktura będzie dobra. Trudniejszy - jeśli się pogorszy.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama