- Fundusze sekurytyzacyjne miały być elementem rynku kapitałowego, który, jak każdy inny, pozwoli zarobić inwestorom - tłumaczy Piotr Krupa, prezes Kruka, firmy, która jest współzałożycielem jednego z czterech zarejestrowanych już funduszy tego typu. Nigdy nie miały natomiast być "żyłą złota" - dodaje.
- "Żyła złota" to w kontekście funduszy sekurytyzacyjnych nietrafione określenie - twierdzi również Krzysztof Borusowski, prezes firmy Best, która zakładała inny FS. - Sugeruje łatwe pieniądze, a na tym rynku już dawno łatwych pieniędzy nie ma - wyjaśnia.
Tytułowego określenia unika również Anna Tłuściak, wiceprezes odpowiedzialna za windykację należności w firmie Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem: - Fundusze sekurytyzacyjne mogą okazać się dobrym rozwiązaniem dla firm, które skupują pakiety wierzytelności konsumenckich - deklaruje. Dodaje też, że jej firma, która specjalizuje się w obsłudze sektora B2B, nie planuje tworzenia lub współtworzenia takiego funduszu.
Powściągliwie o "żyle złota" wypowiada się również Wojciech Andrzejewski, prezes P.R.E.S.C.O. Według niego, na razie nie sposób przewidzieć, czy fundusze przybiorą ów szlachetny odcień.
Jeśli nie "żyła złota"...