Choć od zaprzysiężenia rządu Kazimierza Marcinkiewicza upłynęło sporo czasu, wciąż trudno odpowiedzieć na pytanie, jaka będzie polityka nowego gabinetu wobec zagadnień wierzytelności i rynku windykacji. Ani w programie wyborczym, ani w późniejszych wystąpieniach, politycy Prawa i Sprawiedliwości nie mówili nic na ten temat. Środowisko windykacyjne wciąż zastanawia się, czego spodziewać się po nowej władzy. Na razie przeważają głosy optymizmu.
Sprawniejsze sądy
Krystian Konopka, dyrektor do spraw rozwoju w Grupie Kapitałowej Południe-Zachód, za jedną z najważniejszych przedwyborczych zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości uważa obietnicę skrócenia procedur i wyeliminowania irracjonalnych praktyk. - Gdyby rządowi udało się doprowadzić do tego, że sądy rozstrzygałyby sprawy i wydawały wyroki w terminach ustawowych, znacznie więcej wierzytelności udałoby się odzyskać zarówno firmom windykacyjnym, jak i przedsiębiorstwom prowadzącym "zwyczajną" działalność - uważa przedstawiciel GKPZ.
Na poprawę skuteczności polskiego sądownictwa liczy również Rafał Popławski, dyrektor handlowy firmy Akcept, który ma nadzieję na wprowadzenie możliwości rozstrzygania kwestii spornych poza sądami oraz na tworzenie wyspecjalizowanych sądów.
W podobnym duchu wypowiada się Wojciech Andrzejewski, prezes P.R.E.S.C.O.: - Spodziewam się, że nowa władza będzie dążyć do wprowadzenia norm, które pozwolą skrócić czas odzyskiwania zaległych zobowiązań z obecnego tysiąca dni, do średniej krajów Europy Zachodniej - mówi. Skutkiem może być nie tylko zwiększenie skuteczności w odzyskiwaniu długów, ale również zmniejszenie liczby wierzytelności na rynku.