Wśród strategii odzyskiwania długów, jakie stosują spółki w Polsce, nadal można zaobserwować wiele różnic.
Typ - stary subjekt
Część polskich przedsiębiorstw nadal uważa, że najlepiej jest polegać na samodzielnej windykacji. - To przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy działają w - nazwijmy to - starym, co wcale nie znaczy w gorszym - stylu - mówi Anna Tłuściak z Euler Hermes. Taki tradycjonalista zna zazwyczaj swoich partnerów handlowych i ma z nimi stały kontakt. Często uważa też, że wysłanie windykatora do kolegi-kupca, z którym handluje od kilkunastu, a czasem i kilkudziesięciu lat, byłoby grubym nietaktem. Zazwyczaj zresztą jego dłużnik faktycznie tak by to odebrał. - Dla nich nadal bardzo ważną rolę odgrywają emocje - podsumowuje Anna Tłuściak. Jeśli już decydują się na zlecenie windykacji na zewnątrz, robią to z "ciężkim sercem" i zazwyczaj po dość długim czasie od chwili stwierdzenia opóźnienia. Wtedy też zmieniają nieco swoją strategię.
Typ - mężczyzna po przejściach
Firmy, które zetknęły się już z niesolidnymi kontrahentami, nabierają doświadczenia i zazwyczaj solidniej zabezpieczają swoje interesy. Nie ma już nieformalnych stosunków z klientami. Pojawiają się za to spójne procedury postępowania wobec dłużników, standardy rozmów z nimi oraz kontrola ewentualnych opóźnień w płatnościach. I są też efekty. Wierzytelności takich firm stają się łatwiejsze do windykowania.