Mimo wygaśnięcia grudniowej serii kontraktów, na wykresie kontynuacyjnym nie doszło do radykalnych zmian. Zarówno wykres kontynuacyjny, jak i wygasłej już serii znajdują się od ponad miesiąca w zwyżkującym klinie. Początkowo jego szerokość przekraczała 150 pkt, obecnie wynosi ok. 50 pkt. Klin obejmuje aktualnie przedział od ok. 2590 pkt do 2640 pkt. Miejsca na ruchy kontraktów wewnątrz tej formacji jest już więc bardzo mało. Bardziej prawdopodobne jest wybicie w kierunku zgodnym z dotychczasowym trendem, czyli w górę. Taki scenariusz mógłby w konsekwencji pociągnąć za sobą przyśpieszenie zwyżki. Możliwa byłaby powtórka z połowy września, kiedy notowania rosły po kilkadziesiąt punktów dziennie.
Jeżeli wybicie w górę z klina faktycznie okaże się silnym impulsem wzrostowym, to prawdopodobnie będzie to ostatni etap średnioterminowego trendu zwyżkowego. Już teraz można mówić o dość silnym wykupieniu. Odchylenie od średniej kroczącej z 200 sesji przekroczyło 20% - to najwięcej od końca września, kiedy doszło do przesilenia koniunktury. Wówczas odchylenie sięgało 25%. Na tym samym poziomie wyhamowała zwyżka przed dwoma laty. Jeśli dojdzie do wspomnianego wybicia z klina, to w konsekwencji euforycznych zakupów napędzanych wiarą w efekt świętego Mikołaja, odchylenie bardzo szybko sięgnie wspomnianych 25%. A tak silne wykupienie może okazać się wystarczającą przesłanką do załamania koniunktury i realizacji zysków przez posiadaczy długich pozycji.
Mniej prawdopodobne jest wybicie w dół z klina. W takim przypadku - aby uniknąć ewentualnego błędnego sygnału - dobrym rozwiązaniem będzie poczekanie do momentu, gdy notowania spadną poniżej 2560 pkt. Na tym poziomie znajduje się wsparcie wynikające z lokalnego szczytu z grudnia, biorąc pod uwagę ceny zamknięcia (2560 pkt).