Pod koniec października Wielkopolskie Fabryki Mebli (WFM) złożyły wniosek o upadłość. Orzeczenie sądu uprawomocniło się 8 grudnia. GPW zdecydowała, że 21 grudnia po sesji spółka zostanie wykluczona z obrotu.
Poszukiwanie kupców
- Spółka zakończyła już działalność statutową. Teraz trzeba zlikwidować przedsiębiorstwo - mówi Marian Kaczmarek, syndyk masy upadłościowej. M. Kaczmarek planuje wydzierżawić dwie zorganizowane części przedsiębiorstwa: zakład logistyczny i produkcyjny położone w Słonawach. Zdobyte w ten sposób pieniądze pokryją koszty postępowania upadłościowego. Docelowo oba zakłady mają być sprzedane, podobnie jak nieruchomości w Szamotułach i Obornikach. Firma będzie musiała z tego spłacić długi warte 40 mln zł. Zwolnieni zostali już wszyscy pracownicy. Na pokrycie zaległych wynagrodzeń firma zaciągnęła kredyt na ponad 1 mln zł. WFM szukają teraz inwestorów branżowych, którzy mogliby kupić poszczególne części przedsiębiorstwa. - Wysłaliśmy oferty do wielu firm meblarskich, ale na razie nie otrzymaliśmy interesujących odpowiedzi - zdradza M. Kaczmarek. Całe postępowanie upadłościowe może potrwać nawet 3-4 lata.
Od lat w opałach
Spółka już od 2001 r. borykała się z trudną sytuacją finansową, miała kłopoty z płynnością. W 2004 r. WFM rozpoczęły gruntowną restrukturyzację, która zaczęła się od postępowania układowego. Wierzyciele zgodzili się na redukcję należności i rozłożenie pozostałej części na raty. W tym czasie spółka przygotowywała się do fuzji z Jaromą. Jednak w związku z opóźnieniami w restrukturyzacji Jaroma odstąpiła od transakcji. Oborniki starały się zdobyć pieniądze ze sprzedaży zbędnego majątku. Jak twierdzi firma, proces ten zablokowały władze miasta i gminy Oborniki, choć spółka zawarła już z potencjalnymi nabywcami umowy przedwstępne. Efektem był wniosek o upadłość.