Analitycy spodziewają się, że pomimo wzrostu notowań akcji w tym roku o jedną trzecią, przyszły znów będzie dobry dla giełdy. Trudno będzie powtórzyć wynik z 2005 r., ale jest szansa na około 10-proc. zysk.
Zagrożenia przychodzą głównie ze świata
Założenia są zatem bardziej optymistyczne niż rok temu, kiedy eksperci przewidywali, że w 2005 r. na giełdzie będzie sporo wahań, ale zamknie się on na niewiele wyższym poziomie niż 2004 r. W kontynuacji hossy na warszawskim parkiecie mają pomóc te same czynniki, na których wystąpienie czekaliśmy przez cały kończący się rok - wzmocnienie popytu krajowego i inwestycji. - Nie widać na razie czynników, które - patrząc na Polskę - mogłyby wyhamować gospodarkę. Zachowuje się ona tak samo jak inne rynki wschodzące, a te "robią" to samo, co gospodarka światowa - tłumaczy Jarosław Niedzielewski, zarządzający DWS TFI. Pojawiły się jednocześnie głosy, że w 2006 r. może dojść do spowolnienia wzrostu na świecie. Obawy wynikają z trwającego cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i powstania spekulacyjnej bańki na tamtejszym rynku nieruchomości. - Może się okazać, że to przyspieszenie (naszej gospodarki - przyp. red.) z ostatnich miesięcy nie będzie wcale aż tak trwałe i nie okaże się procesem, jeśli będziemy mieć do czynienia ze spowolnieniem na świecie - przestrzega Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.
Jeśli nawet gospodarka światowa zacznie mieć kłopoty, to nie doprowadzi to do recesji, a do zwolnienia tempa wzrostu.
Tegoroczni liderzy powtórzą sukces