- Zapobieganie jest lepsze niż leczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o wtórne skutki. Jeżeli będziemy czekać z naszą decyzją, aż droga ropa wymusi podwyżki płac, to może już być za późno - powiedział Trichet w wywiadzie dla świątecznego wydania niemieckiego magazynu "Der Spiegel".
EBC 1 grudnia podniósł podstawową stopę o 25 pkt bazowych, do 2,25%, aby powstrzymać wzrost inflacji w 12 krajach strefy euro. Decyzja ta wywołała falę krytyki ze strony niektórych ministrów finansów. Najostrzej zareagował szef tego resortu w rządzie Austrii Karl-Heinz Grasser, zarzucając, że grozi to powstrzymaniem wzrostu gospodarczego.
Tymczasem inflacja rzeczywiście rośnie. 35-proc. zwyżka cen ropy w tym roku skłoniła EBC do podniesienia prognozy inflacyjnej na przyszły rok do 2,1%, z 1,9% zakładanych uprzednio. W listopadzie ceny konsumpcyjne w strefie euro były o 2,3% wyższe niż przed rokiem. Był to już 10. kolejny miesiąc, w którym inflacja przekroczyła pułap 2% zakładany przez EBC. W Niemczech ceny importowe wzrosły w minionym miesiącu najbardziej od pięciu lat. Ceny energii są tam teraz o 40,6% wyższe niż przed rokiem.
- Nie decydowaliśmy się z góry na jakąś serię podwyżek stóp procentowych. Będziemy podejmować decyzje potrzebne do utrzymania stabilności cen, co jest koniecznym warunkiem do wspierania wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy - powiedział Trichet w cytowanym wywiadzie.
Inwestorzy spodziewają się podniesienia stóp przez EBC do 2,5% w I kw. przyszłego roku i do 2,75% do końca III kw. Po opublikowaniu przez agencje treści wywiadu z Trichetem kurs euro umocnił się w stosunku do dolara o ponad 0,4%.