Po spadku do poziomu najniższego od miesiąca ceny złota ponownie zaczęły rosnąć. Dwie najważniejsze przyczyny tego zwrotu to większy popyt jubilerów w Azji i obawa inwestorów przed skutkami dalszego drożenia ropy naftowej.
Złoto staniało prawie 9% od początku minionego tygodnia, gdy zarząd giełdy w Tokio podniósł koszty transakcyjne w celu ograniczenia spekulacji tym kruszcem.
Jednak ponad 70% światowego popytu na złoto pochodzi od jubilerów, a dla nich wciąż trwają żniwa. Biżuteryjne prezenty pod choinki już wprawdzie posprzedawano, ale właśnie Chińczycy przystąpili do zakupów wszelkiego rodzaju świecidełek i ozdób - koniecznie ze złota - którymi obdarowują się z okazji obchodów ich Nowego Roku przypadających w lutym. A chiński popyt z roku na rok rośnie w miarę szybkiego bogacenia się społeczeństwa.
Ropa naftowa od początku tygodnia drożeje, co zwiększyło popyt na złoto ze strony inwestorów szukających w tym kruszcu zabezpieczenia przed spodziewaną inflacją. Złoto zdrożało o 13% do poziomu najwyższego od 24 lat od końca sierpnia, kiedy to huragan Katrina spustoszył wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, co zakłóciło dostawy ropy.
W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj o 1,68 USD, 0,35%, do 494,70 USD za uncję. Na rynku Comex kontrakty trzymiesięczne zdrożały na otwarciu o 4,20 USD do 499,50 USD. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 502,90 USD, a w Nowym Jorku 509,60 USD.