Główne amerykańskie indeksy rozpoczęły czwartkową sesję od niewielkich zwyżek. Takie otwarcie dobrze wpisuje się w trwającą od trzech tygodni konsolidację na poziomie rocznych maksimów. Konsolidację, która może być zarówno bazą do dalszego wzrostu, jak i może poprzedzać silniejsze spadki.
Sytuacja techniczna zarówno na wykresie Nasdaq Composite, jak i S&P500 z każdym dniem wyraźniej zaczyna wskazywać na ten drugi scenariusz. Sygnały sprzedaży na podstawowych wskaźnikach, długoterminowe negatywne dywergencje, czy też po prostu obawy przed powtórzeniem się na początku roku sytuacji ze stycznia br. (Nasdaq spadł o ponad 5%, S&P500 o prawie 3%), to elementy zniechęcające do kupna akcji. Po drugiej stronie barykady są natomiast oczekiwania na kontynuację trzyletniego trendu wzrostowego.
Jaka koncepcja ostatecznie nie zwycięży, można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że do końca roku silniejsze spadki raczej nie grożą amerykańskim indeksom. Zarządzający walczący o premie powinni o to skutecznie zadbać.
Gdy na Wall Street indeksy od trzech tygodni pozostają w konsolidacji, niemiecki rynek akcji bije kolejne rekordy. Siła trendu wzrostowego na wykresie DAX jest za duża i na razie nie ma sygnałów jej słabnięcia.
Obecnie najbliższym oporem dla DAX-a jest poziom 5462,55 pkt. Barierę podażową tworzy tam średnioterminowy szczyt z marca 2002 roku. Wierzchołek ten jest też aktualnie poziomem docelowym dla byków. Zważywszy na techniczne znaczenie wspomnianego oporu można przyjąć, że rozpoczęte 28 października br. dynamiczne zwyżki powinny właśnie tam się zakończyć. Przynajmniej teoretycznie.