Reklama

Wyścig po miliardy dolarów

Przez całe dziesięciolecia czapa lodowa na północy nęciła tylko podróżników i badaczy. Dziś Arktyce przyglądają się kraje, które leżą nad Morzem Arktycznym.

Publikacja: 23.12.2005 08:02

Pod powierzchnią Morza Arktycznego, na obszarze szacowanym na 14 mln km2, kryje się 25% światowych zapasów ropy naftowej.

Efekt cieplarniany i rosnące ceny energii spowodowały, że eksploatacja surowców w tym regionie świata może stać się ekonomicznie opłacalna. O ile status Antarktydy i Bieguna Południowego ustalił międzynarodowy traktat z 1959 r., o tyle nie ma żadnej umowy dotyczącej Arktyki. Dlatego też wszystkie kraje graniczące ze sobą przez Morze Arktyczne muszą dogadać się między sobą. W tej uprzywilejowanej grupie znalazły się Rosja, Dania, Kanada, Norwegia oraz Stany Zjednoczone.

Wszystkie kraje rozpoczęły już intensywne badania dna morskiego, zdając sobie sprawę, że dokładne wyznaczenie stref wpływów będzie, zgodnie z prawem morskim, zależało od granic szelfu kontynentalnego. Na razie przebieg granic usiłuje się ustalić w rozmowach bilateralnych. Na przykład Norwegia i Rosja wkrótce rozpoczynają kolejną rundę dotyczącą przebiegu granic na Morzu Barentsa. Oba kraje chcą wykroić dla siebie jak najwięcej po to, aby móc wydobywać ropę i gaz. Na wschód od spornego regionu Rosjanie odkryli na powierzchni 1400 km2 pole Sztokmana - największy rezerwuar gazu ziemnego na świecie.

Największe pretensje do rezydencji świętego Mikołaja mogą zgłaszać Duńczycy. Północny kraniec Grenlandii położony jest najbliżej bieguna, a Kopenhaga uważa, że sam biegun leży jeszcze na obszarze ich szelfu kontynentalnego. Podobne pretensje zgłaszają jednak Kanadyjczycy, bo od Wyspy Ellesmere'a też im niedaleko do północnego wierzchołka Ziemi.

Na mocy Konwencji Prawa Morza z 1982 r. każde państwo posiadające dostęp do morza ma prawo wyznaczenia własnej strefy ekonomicznej sięgającej 200 mil morskich od wybrzeża. Ale jednocześnie kraje mogą objąć ochroną ekonomiczną obszar szelfu kontynentalnego, wydłużając strefę o 150 mil poza jego kraniec. To "naturalne przedłużenie" szelfu pozwoliłoby zarówno Rosji, Kanadzie, jak i Danii na ekonomiczną ekspansję na północ - aż po biegun. Dokładne ustalenie granic zależy jeszcze od wielu skomplikowanych reguł prawnych i dokładnych pomiarów dna morskiego. Stawką mogą być miliardy dolarów.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama