Stwierdziła też, że realizacja autopoprawki oznacza dalsze narastanie długu publicznego i utrudni ograniczanie deficytu budżetowego w przyszłości. jednocześnie w opublikowanej w piątek ocenie dotyczącej autopoprawki, RPP podtrzymała wcześniejsze stanowisko o negatywnym wpływie zwiększenia emisji obligacji na rynkach zagranicznych na gospodarkę.
"W opinii do pierwotnego projektu ustawy budżetowej Rada wskazywała na możliwe zagrożenia dla realizacji prognozy dochodów budżetu państwa w 2006 roku. W autopoprawce założono jeszcze wyższe dochody przy utrzymaniu niezmienionych założeń makroekonomicznych oraz braku istotniejszych zmian systemowych po stronie dochodowej (...)" - podała Rada. Pod koniec listopada rząd przyjął autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 rok, według której przyszłoroczny deficyt wyniesie 30,55 miliarda złotych. Poprzedni gabinet proponował, by wyniósł on 32,6 miliarda. Dochody budżetu sięgną 194,1 miliarda, a wydatki 224,7 miliarda. Poprzednio założono je na poziomie odpowiednio 191,3 i 223,9 miliarda. Rząd zakłada, że zwiększenie przyszłorocznych dochodów będzie możliwe dzięki wdrożeniu programu budownictwa, co przyniesie wzrost dynamiki sprzedaży i większe wpływy z podatku VAT i podatków od osób fizycznych. Dochody budżetowe mają być także efektem wzrostu akcyzy na papierosy oraz napływu środków z Unii Europejskiej.
Rada zwraca jednak uwagę, że przyrost transferów z UE "wymaga zdecydowanych zmian", które ułatwią wydatkowanie tych środków oraz zapewnienie odpowiednich kwot na współfinansowanie. Ostrzega, że pomimo całkiem szybkiego wzrostu gospodarczego rośnie relacja długu publicznego do Produktu Krajowego Brutto (PKB). W swej opinii Rada zwraca też uwagę, że wydatki budżetu "zostały powiększone w autopoprawce o szereg nowych pozycji, należących do kategorii prawnie zdeterminowanych" i że ich wzrost utrudni ograniczenie deficytu budżetowego w przyszłości.
Zdaniem analityków, ocena RPP pokrywa się z zastrzeżeniami, jakie do propozycji budżetowych rządu Kazimierza Marcinkiewicza zgłasza rynek. "Rada zwraca uwagę głównie na dwie rzeczy: brak reformy po stronie wydatków pomimo dobrej sytuacji makroekonomicznej, a wręcz zwiększenie udziału wydatków sztywnych oraz zagrożenie dla dochodów państwa" - powiedział ekonomista Banku BPH Michał Chyczewski. Wskazuje on przykładowo, że kolejny raz zakłada się zwiększenie ściągalności podatków bez przedstawienia metod osiągnięcia tego celu.
"Jednak z drugiej strony RPP nie przewiduje żadnej katastrofy budżetowej, bo sytuacja gospodarcza będzie sprzyjać wykonaniu planów. RPP krytykuje rząd za to, że nie korzysta z tych dobrych warunków" - dodał Chyczewski.