W przedświąteczną środę Sąd Apelacyjny w Warszawie miał zdecydować, czy uznać orzeczenie wiedeńskiego Trybunału Arbitrażowego z listopada 2004 r., rozstrzygające spór o 48% udziałów operatora Ery. Zdążył jedynie wysłuchać stron sporu, po czym odłożył decyzję do 4 stycznia.
Kluczową częścią orzeczenia z Wiednia jest pierwszy punkt. Mówi, że Elektrim w każdym czasie był właścicielem 48% udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej, a wniesienie tych walorów do Elektrimu Telekomunikacja (w międzynarodowej nomenklaturze - Telco) było nieskuteczne. Na tej podstawie Elektrim zaczął dochodzić swoich praw w PTC.
Podpierając się pierwszym punktem orzeczenia arbitrażowego, broni się również przed bankructwem. Tłumaczy się w sądzie naprawczo-upadłościowym, że jego aktywa znacząco (5-krotnie) przekraczają zobowiązania wobec obligatariuszy.
Tymczasem w piątek Wojciech Kozłowski, prawnik z kancelarii Salans (reprezentuje interesy ET i Vivendi Universal), poinformował nas, że sąd powszechny w Wiedniu uchylił opisany wyżej punkt orzeczenia. Dostarczył nam też postanowienie austriackiego sądu.
- Przed sądem austriackim sformułowaliśmy te same zarzuty co w Polsce. Ponieważ, naszym zdaniem, orzeczenie Trybunału jest wewnętrznie sprzeczne, wnioskowaliśmy o jego uchylenie - powiedział nam W. Kozłowski. Dodał, że głównym powodem złożenia wniosku było to, że punkt pierwszy wyroku stoi w sprzeczności z nakazem sformułowanym w kolejnym paragrafie, mówiącym, że Elektrim ma odzyskać udziały PTC.