Marek Łukaszewski, prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (przekształciło się w izbę, którą kieruje obecnie Marcin Dyl), prognozował, że aktywa TFI osiągną w tym roku poziom maksymalnie 45 mld zł. Podobne szacunki przedstawiły w okolicach stycznia 2005 r. zarządy poszczególnych TFI. Ich ostrożność była podyktowana kiepskimi wynikami w 2004 r., kiedy zdołały powiększyć majątek tylko o 4,5 mld zł.
Popyt na fundusze
Tegoroczne prognozy udało się zrealizować już w czerwcu. Wówczas wartość rynku przekroczyła 45 mld zł. Do końca listopada aktywa zwiększyły się prawie do 57 mld zł. Jeśli wzrost w grudniu będzie zbliżony do listopadowego, uda się jeszcze w tym roku przebić barierę 60 miliardów. Oznaczałoby to trzykrotnie lepszy wynik od zakładanego.
- Szybszy wzrost aktywów był spowodowany głównie rozwojem sytuacji na rynkach finansowych: zaskakująco dobrą koniunkturą na GPW, tempem obniżek stóp procentowych oraz spadkiem atrakcyjności lokat bankowych - twierdzi Sebastian Buczek, wiceprezes ING TFI. Funduszom pomogły też banki. Do tych, które już wcześniej skutecznie sprzedawały jednostki uczestnictwa (Pekao, Citibank, BZ WBK) dołączyły kolejne: BPH, ING, Kredyt Bank czy Millennium.
Ostrożne spojrzenie na GPW