Trzeci kolejny rok zmiany głównych giełdowych indeksów wyrażane są liczbami dwucyfrowymi. Już raz zdarzyło się, że WIG20 zyskiwał na wartości przez trzy kolejne lata (1995-97), ale zmiany indeksu w poszczególnych 12-miesięcznych okresach były bardzo zróżnicowane. Teraz, po 34% w 2003 i 25% w 2004 roku, mamy na razie (do 27 grudnia) wzrost o ponad 36%. Czy wobec zapowiadanego przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego w 2006 roku utrzymanie tego tempa zwyżki jest formalnością? Spójrzmy na zmiany Indeksu Cenowego w poszczególnych latach - po 108% w 2003 r. i 73% w 2004 r., w 2005 r. zyskał na razie 24%. Po raz pierwszy też w trzyletniej hossie niektóre indeksy branżowe wyliczane przez Parkiet, kończą rok na minusie (Przemysł Drzewno-Papierniczy, Przemysł Materiałów Budowlanych). Spadło tempo zwyżki, zmniejszyła się liczba spółek biorących w niej udział.
Bez względu na to, jakie czynniki powodowały zwyżkę notowań w 2005 roku towarzyszyła jej duża niepewność, czy trend uda się utrzymać. Średnia wartość wskaźnika Wigometr w 2003 roku wyniosła 1,5 pkt, w 2004 r. obniżyła się do 0,02 pkt, w 2005 r. osiągnęła - 11,6 pkt. Dopiero od pewnego czasu opinia wśród krajowych inwestorów instytucjonalnych (Wigometr pokazuje nastawienie do rynku tej właśnie grupy inwestorów) na temat perspektyw GPW zaczyna się zmieniać. Czterotygodniowa średnia wskaźnika Wigometr osiągnęła po ostatnim badaniu -1 pkt i jest najwyższa od ponad pół roku. Przejawem niepewności (i jej zanikania) odnośnie do perspektyw polskiego rynku akcji były także tegoroczne rekomendacje dla KGHM ("sprzedaj" od Merrill Lynch w lipcu w okolicach 35 zł powtórzone we wrześniu w okolicach 45 zł i zmienione na "trzymaj" na początku grudnia) i PKN Orlen ("sprzedaj" poniżej 40 zł na przełomie stycznia i lutego do CAIB, zmienione na "kupuj" w maju w okolicach 45 zł).
Jeśli założyć, że po stronie popytu stoi ta grupa inwestorów, która jeszcze do trendu wzrostowego nie jest przekonana, to w 2006 roku będziemy mieć kłopoty z kontynuacją hossy.