Po kilku sesjach stosunkowo powolnego wzrostu, we wtorek rynek kontraktów ponownie zwiększył swój impet. Aktywność inwestorów nie była zbyt duża, ale jest to wynik niedawnych świąt i bliskiej końcówki roku. Dlatego nie znaczy to, że obroty przestały podążać za trendem.

Wczorajsze przyspieszenie miało krótkoterminowy charakter i nie oznacza żadnego zasadniczego przełomu, ponieważ jeśli uwzględnimy horyzont czasowy liczony w tygodniach, to dynamika wzrostu jest względnie stała. Widać to po wzrostowym kanale trendowym, w którym wykres kontynuacyjny porusza się od pierwszych dni listopada. Dolna linia kanału biegnie przez znaczną liczbę lokalnych dołków i sesyjnych minimów począwszy od 16 listopada. Równolegle do niej biegnie górna linia, która ma jednak tylko dwa punkty zaczepienia. Są to szczyty z 3 i 18 listopada.

Przyspieszenie widoczne zwłaszcza pod koniec wtorkowej sesji i zamknięcie na poziomie dziennego maksimum sugerują jej testowanie już w ciągu najbliższych sesji. Później należy liczyć się z korektą do dolnej linii kanału. Najbliższym wsparciem jest dolna połowa wczorajszej białej świecy w przedziale 2685-2705 pkt, jednak jego przełamanie nie stanowiłoby zagrożenia dla głównego trendu. Istotne pogorszenie sytuacji nastąpiłoby dopiero w razie wybicia dołem z opisanego kanału.

Fala wzrostowa z ostatnich sesji poprawiła obraz popularnych oscylatorów. Wprawdzie MACD i RSI jeszcze nie pokonały swoich szczytów z przełomu września i października, ale ostatnio znacznie zwiększyły tempo wzrostu i szanse na pokonanie tych barier są duże. Jeśli tak się stanie, to groźba utworzenia długoterminowych negatywnych dywergencji mogących zapowiadać zmianę głównego trendu odsunie się w bliżej nieokreśloną przyszłość.