Szykuje się ciąg dalszy aluminiowej hossy. W tym roku średnia cena metalu wynosiła 1895 USD za tonę, a w przyszłym roku ma być o 11% wyższa i sięgnąć 2094 USD - wynika z prognoz 11 analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga. Niewykluczone więc, że przejściowo cena przebije nawet tegoroczne rekordy. Ostatni pochodzi z minionego piątku i wynosi 2276 USD za tonę metalu z dostawą za 3 miesiące. To wartość najwyższa od 16 lat. Według analityków banku inwestycyjnego Macquarie, w przyszłym roku popyt na aluminium skoczy o 6,2%, podczas gdy produkcja zwiększy się tylko o 4,7%. Producenci, tacy jak Alcoa czy Alcan, zamykają huty, ponieważ nie są w stanie sprostać rekordowo wysokim kosztom energii. Tymczasem energia to 30-40% kosztu wytworzenia metalu. Jeśli popyt przewyższy podaż, kupujący uszczuplą zapasy aluminium w magazynach. Szacuje się, że na całym świecie zniknie w przyszłym roku 400 tys. zmagazynowanego metalu.
Piątkowy rekord rynek aluminium zawdzięcza doniesieniom z Chin, które są największym producentem metalu na świecie. 23 tamtejsze spółki hutnicze, kontrolujące dwie trzecie krajowego rynku, poinformowały, że ograniczą produkcję o 10%. Chińskie huty nie radzą sobie z wysokimi kosztami i rządowymi nakazami ograniczania zanieczyszczeń. Oblicza się, że gdyby nie przestoje zakładów za Wielkim Murem, w tym roku na rynek trafiłoby dodatkowe 550 tys. ton aluminium.
W piątek za tonę aluminium na Londyńskiej Giełdzie Metali płacono o 29 USD więcej niż w czwartek. Wczoraj rynek był zamknięty z powodu świąt, podobnie jak większość firm w Wielkiej Brytanii.