Na rynku walutowym nie dzieje się wiele. Złoty pozostaje w trendzie horyzontalnym i nie ma co liczyć na zmianę tej tendencji do końca tygodnia. Na koniec środowej sesji dolar kwotowany był na poziomie 3,2330, podczas gdy euro na 3,8520, co oznaczało 16,6% po mocnej stronie parytetu. Kurs EUR/USD był na poziomie 1,1910.

Jeśli Ministerstwo Finansów twierdzi, że złoty pozostanie mocny, to należy Ministerstwu wierzyć. Biorąc pod uwagę planowaną emisję euroobligacji na kwotę przekraczającą 3 mld euro w pierwszej połowie stycznia, zachowanie MinFinu trzeba uwzględnić we wszystkich modelach prognozujących kurs PLN.

Przy obecnej sytuacji gospodarczej istnieje tylko jeden czynnik, który może doprowadzić do osłabienia PLN. Jest nim zachowanie zagranicznego kapitału portfelowego. To zmusza analityków do szerszego spojrzenia na rynek finansowy, do analizy zachowania inwestorów zarówno na rynkach w regionie, jak i innych głównych rynkach wschodzących. Dlatego też, o ile wzrostowy trend PLN powinien trwać, skuteczność w przewidywaniu krótkoterminowego pogorszenia nastroju na rynkach wschodzących będzie najwartościowsza w 2006 roku, z punktu widzenia spekulantów walutowych.