Reklama

Szczęśliwego? Nowego Roku

Publikacja: 30.12.2005 06:47

Przełom roku skłania zwykle do refleksji. Dlatego też, jak to zwykle w grudniu bywa, możemy zaobserwować wysyp lokalnych Nostradamusów wieszczących, co przyszły rok przynieść może. Pozwólcie Państwo, bym na chwilę dołączył do tego grona.

Lecz, jak mówią Anglicy, first things first, zacznijmy od krótkiego podsumowania przeszłości. Tym bardziej, że nie wygląda ona najgorzej. Rok 2005 okazał się bowiem rokiem niskiej inflacji, dobrych (jeśli nie rewelacyjnych) wyników handlu zagranicznego i całkiem przyzwoitego wzrostu gospodarczego. Powodów do utyskiwań nie mieli też inwestorzy - przynajmniej do października, kiedy wyniki wyborów popsuły wcześniejszy entuzjazm. Lecz nawet wtedy reakcja rynków nie nosiła znamion paniki, lecz jedynie odzwierciedliła zawód wynikający z tego, że miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. W sumie, odkładając na bok emocje, można powiedzieć, że 2005 rok ustanowił dobry punkt startowy na kolejne dwanaście miesięcy.

Jednak inwestorzy nieufnie odnoszą się do takich sielankowo-świątecznych dywagacji i w ostatnich tygodniach roku raz po raz zadają pytanie, co w najbliższej przyszłości może pójść źle. I w gruncie rzeczy mają rację, bo przecież nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być gorzej.

Spróbujmy zatem - przynajmniej z grubsza - odpowiedzieć na powyższe pytanie. Oczywiście, ze względu na ograniczony rozmiar tego tekstu oraz uwzględniwszy fakt, że autor nie zdążył jeszcze opanować trudnej sztuki prekognicji, zestawienie ma charakter wybiórczy, subiektywny i wykluczający winę autora, gdyby rzeczywistość miała wyglądać zgoła inaczej.

Zacznijmy od fundamentów. W tym względzie trzeba przede wszystkim podkreślić efemeryczny charakter ożywienia gospodarczego. Niepewność ta dotyczy szczególnie skłonności do inwestycji, które - jak pokazały ostatnie lata - są bardzo czułe na wahania bieżącego popytu. Oczywiście, jeśli nie wystąpią większe szoki zewnętrzne, polska gospodarka może rzeczywiście wzrosnąć w przyszłym roku o kolejne 4-5%, jednak ostrożność w tym względzie jest bardziej niż wskazana.

Reklama
Reklama

Drugim potencjalnym czynnikiem ryzyka są relacje między Polską a Unią Europejską. Odnosi się to szczególnie do polityki fiskalnej, którą to Polska zobowiązała się dostosować zgodnie z programem konwergencji oraz ustaleniami odnośnie do kosztów reformy emerytalnej. Jak do tej pory problem ten nie zaprzątał uwagi publicznej. Jednak, jeśli pozostałe 24 kraje Unii nie okażą się wystarczająco wyrozumiałe, by potraktować nas na specjalnych warunkach, prędzej czy później zagadnienie to wypłynie ponownie, stawiając przed Polską dylemat, czy znacząco zmniejszać deficyt, czy popaść w konflikt z UE.

W końcu można też zastanowić się, czy w 2006 roku Polska będzie wciąż ulubienicą rynków finansowych. To pytanie jest szczególnie ważkie w kontekście rosnących stóp procentowych na rynkach bazowych, niejasnych (mówiąc bardzo delikatnie) perspektyw polskiej konwergencji, oraz kilku dodatkowych czynników ryzyka, które czają się na horyzoncie. Do tych ostatnich należy przede wszystkim chwiejny układ polityczny, który wyzwala niepokój odnośnie do stabilności rządowego status quo i prowokuje do pytań o cenę, jaką za swą egzystencję będzie zmuszony zapłacić gabinet mniejszościowy. W takich warunkach naprawdę niewiele trzeba, byśmy zatęsknili za rynkową sielanką przedwyborczych miesięcy.

Na tym właściwie można byłoby zakończyć stronniczy przegląd najważniejszych, potencjalnych, przyszłorocznych czynników ryzyka. Haczyk polega na tym, że - jak dowodzą doświadczenia lat ubiegłych - czynniki ryzyka uważane za "pewniaki" zwykle nie były tak groźne, jak wydawały się być na pierwszy rzut oka, zaś największe problemy wyskakiwały nieoczekiwanie, niczym diabełek z pudełka. Tak czy inaczej, wciąż mam nadzieję, że nadchodzący rok minie bez większych wstrząsów, czego Państwu i sobie życzę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama