Analitycy są na ogół zgodni co do tego, że również w tym roku papiery spółek tytoniowych dadzą zarobić, aczkolwiek ich notowania zapewne nie będą już tak bardzo odbiegać od średniej rynkowej (jak w 2005 r.). Akcje nowojorskiej firmy Altria Group dały w tym okresie 28% zwrotu razem z dywidendą. Jeszcze większe były zwroty na papierach londyńskiej British American Tobacco i Japan Tobacco - odpowiednio 52 i 49%.
Inwestorzy wciąż chętnie kupują akcje największych spółek tytoniowych, gdyż nadal rosną ich zyski. Firmy te umiejętnie rozwijają bowiem działalność w biedniejszych krajach, takich jak Rosja czy Indonezja, gdzie miliony palaczy, wraz ze wzrostem dobrobytu, przestawiają się na droższe importowane gatunki. Nałogowcom na ogół nie przeszkadza też podnoszenie cen papierosów, z czego producenci skwapliwie korzystają, a na co nie mogą sobie pozwolić inne firmy z sektora konsumpcyjnego. W przeciwieństwie bowiem do większości towarów, popyt na papierosy jest sztywny.
Szwecja w czerwcu ub.r. zabroniła palenia w restauracjach. W Hiszpanii i Belgii od niedzieli nie wolno palić w miejscach pracy. Wielka Brytania i Niemcy podniosły w 2005 r. podatki na papierosy. Wyższe opodatkowanie tych wyrobów obowiązuje też w 9 amerykańskich stanach. W Unii Europejskiej od lipca obowiązuje zakaz reklamowania papierosów i sponsorowania imprez sportowych przez firmy tytoniowe. W Japonii odsetek palaczy wśród dorosłych spada od 10 lat.
Mimo tych przeciwności British American poinformowała, że wzrost jej zysków będzie większy niż prognozowano. Spółka coraz więcej papierosów sprzedaje w Rosji, Pakistanie i Bangladeszu. Japan Tobacco zwiększa zyski w wyniku ekspansji na rynkach Rosji, Iranu i Ukrainy.
Należący do Altrii Philip Morris International w maju za 5 mld USD kupił trzeciego co do wielkości producenta papierosów w Indonezji. Amerykański koncern przygotowuje się też do utworzenia joint venture sprzedającego Marlboro w Chinach.